
Tytuł tego poniżej tekstu to puenta wiersza „Pomnę, pomnę” Philipa Larkina. Pomyślałem, że jest to bardzo trafne, że może odnosić się do każdego miejsca – gdziekolwiek – więc również i do naszego miasta, jego miejsc, zdarzeń – więc albo nic albo coś… Chciałbym napisać o coś.
W piątek 30 stycznia wyczekany przeze mnie wieczór w Filharmonii Gorzowskiej – może nie tyle wieczór, co oferowany program muzyczny na ten czas.
Z tytułem „Ponad podziałami” Koncert Symfoniczny z okazji Dnia Pamięci i Pojednania zmierzyły się dwa dzieła: Fryderyka Chopina Koncert fortepianowy e-moll op. 11 – tutaj młody niemiecki pianista
Malte Henrik Gohr (24) i II koncert fortepianowy B-dur op. 83 Johannesa Brahmsa w wykonaniu
Leny Magdy Juszkiewicz (19), uczennicy gorzowskiej Państwowej Szkoły Muzycznej w Gorzowie I i II stopnia im. Tadeusza Szeligowskiego. Tam, pierwszą nauczycielką mgr
Magdalena Mróz-Olejniczak.
Owszem, to nie rywalizacja ani utworów, ani wykonawców, to sztuka, która łączy i pokolenia, i ludzi, Muzyka o której mówią, że łagodzi obyczaje, jest ponad podziałami, granicami.
Malte Henrik Gohr – bardzo sprawny technicznie pianista, dobrze wpisujący się w charakter chopinowskiej wirtuozerii z ciekawymi momentami interpretacyjnymi. Uważnie słuchający orkiestry, współpracujący z dyrygentem – tutaj, jak i w Brahmsie Pan
Przemysław Fiugajski znakomicie prowadzący zespół, niezagłuszający solisty.
O wrażliwości młodego wirtuoza zaświadczył wyklaskany przez publiczność bis: Edwarda Griega z cyklu Małe Utwory Liryczne op. 12 nr 1 Arietta.
Lato 1881 roku Johannes Brahms spędzał w Pressbaum pod Wiedniem, tam kończył II Koncert fortepianowy. Jesienią zawitał w Melningen, niewielkim miasteczku w Turyngii, na rzeką Werrą. Czym Bayreuth dla opery, tym Melningen było dla teatru a także muzyki. W końcu XIX w. miasto słynęło ze znakomitego teatru oraz orkiestry, którą kierował m.in. Hans von Bȅlow. Wyrafinowanym artystycznie, dbającym o wysoką jakość Muzyki i teatru na swoim dworze był Książę Jerzy II. I to właśnie tam, z dworską orkiestrą, swój II Koncert próbował Johannes.
Ale wprzódy, we wrześniu 1881 próbował, grając partię solową z drugim fortepianem, jako orkiestrą. Odbyły się te próby w salonie Teodora Billrotha (był znakomitym chirurgiem), partię akompaniamentu grał pochodzący z Moraw pianista austriacki Ignacy Brȅll.
I tak powoli dochodzimy do wykonań gorzowskich II Koncertu fortepianowego B-dur op. 83. Johannesa Brahmsa. Wykonawczynią tego arcytrudnego, czteroczęściowego, trwającego ponad 50 minut koncertu, jest Lena Marta Juszkiewicz – i jak Brahms – najpierw próby z drugim fortepianem. Te, ze swoimi poznańskimi profesorami, u których pobiera dodatkowe lekcje – Maciejem Pabichem i Jackiem Kortusem. Mieliśmy okazję usłyszeć je w Sali Kameralnej Filharmonii Gorzowskiej. Znakomite to były prezentacje. I owszem nagrodzone frenetycznymi brawami, wstawaniem z krzesełek.
A koncert dzisiejszego wieczoru? Cóż? Gdyby chcieć wymienić wszystkie atrybuty dobrej pianistyki – rozumienia tekstu utworu, współpracy z orkiestrą, wirtuozerii, zauważenia wszystkich niuansów partytury, wrażliwości na dźwięk, jego umiejętne pokazanie – w forte i piano (żeby tylko tyle ich wymienić), to należałoby przy każdym postawić ocenę celującą. To było niesamowite doznanie. Owych ponad 50 minut trudnej, gęstej fakturowo Muzyki minęło jak chwila. Nie znudziła nawet jedna minuta. Zarówno Pianistka, jak i Orkiestra dali, nam słuchaczom, zjawiskową interpretację dzieła Johannesa Brahmsa. Tak więc najwyższe uznanie wszystkim wykonawcom, nauczycielom, dyrygentowi. Tutaj może dodam jedno zdanie o solistach z orkiestry – pięknie zaprezentowali się waltornistka
Joanna Wydmuch i wiolonczelista
Piotr Więcław.
Zachwycona publiczność domagała się bisu brawami, okrzykami aplauzu, owacją na stojąco…
Więc Mazurek op. 17 nr 4 Fryderyka Chopina – przecudnej urody kompozycja. Takież i wykonanie (solowe) przez Lenę Juszkiewicz. Z pełnym wyczuciem formy, zachowaniem idiomu Muzyki Kompozytora, nostalgicznie, ale nie ckliwie, z tempami właściwymi mazurkowi.
Cóż dodać? Prawykonanie Koncertu Johannesa Brahmsa odbyło się w Budapeszcie 9 listopada 1881 roku. W grudniu usłyszała go publiczność Wrocławia, miasta, którego uniwersytet dwa lata wcześniej uhonorował Kompozytora tytułem doktora honoris causa. Z tego powodu powstała, niejako wymuszona przez Uniwersytet Wrocławski, Uwertura akademicka. Ale to już inna historia…
Wrócę na chwilę do tytułu tego mojego pisania. Śp. Kazimierz Furman, uznany poeta gorzowski, miał zwyczaj przy różnych okazjach o naszym mieście mówić Miasteczko G. Była to oczywiście uszczypliwość odnosząca się do domniemanej przez Poetę zaściankowości. Dzisiaj zapytałbym Go, czy to co reprezentuje swoim poziomem Filharmonia Gorzowska jest NIC czy COŚ? Moim zdaniem COŚ!
I z tym pytaniem pozostawiam ewentualnych czytelników tego, co napisałem.
PS
Dr
Jacek Kortus, z którym Lena Juszkiewicz pracowała nad wykonaniem, interpretacją Koncertu Brahmsa, był z nami na występie swojej Uczennicy. Wiem, że wyjechał ukontentowany z Jej i Orkiestry wykonania.
Z. Marek Piechocki
30-31 stycznia 2026 roku
foto Igor Andruch
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć