
Bardzo kameralnie w Filharmonii Gorzowskiej było w sobotę, 29 listopada. Przy wypełnionej do ostatniego miejsca sali, przed publicznością dwa fortepiany, dwa pulpity nutowe, dwa krzesełka… Program zapowiada szef Gorzowskiego Towarzystwa Muzycznego
Jerzy Jurdziński. Drukowanych folderów na ten wieczór nie ma.
Z bardzo ciekawym, zróżnicowanym programem wystąpili:
pianistka
Lena Juszkiewicz (we wszystkich utworach) jako główna odtwórczyni koncertu. Całość zadedykowała swoim Babciom i Dziadkom: Ali, Steni, Jasiowi i Jankowi; skrzypaczka
Maria Nowak, wiolonczelistka
Katarzyna Winkiewicz-Więcław, pianista (grał partię orkiestry) dr
Jacek Kortus.
W bisie, w duecie z Leną Juszkiewicz, wystąpiła śpiewaczka Monika Makowska-Wiącek.
A program? Introdukcja to solowy występ pianistki Leny Juszkiewicz. Zagrała kolejno: najpierw bardzo rzadko grywany Contredans Fryderyka Chopina (co do którego niektórzy biografowie mają wątpliwości w sprawie autorstwa – ale przecież idiom Chopina jest w tym niewielkim przepięknym utworku stuprocentowy, rozpoznawalny po pierwszych nutach). Po nim dwa mazurki z op. 17 (więc dość wczesne) i Preludium h-moll Sergiusza Rachmaninowa. Wszystko niezwykle czysto, z wyczuciem formy, artykulacyjnie bez zarzutu.
Po występie solowym Trio Eligijne d-moll op. 9 Sergiusza Rachmaninowa – tak więc Maria Nowak ze skrzypcami i Katarzyna Winkiewicz-Więcław z wiolonczelą zajęły swoje miejsca obok fortepianu – przy nim Lena Juszkiewicz. Panie zagrały część pierwszą – Moderato.
Sergiusz Rachmaninow skomponował dwa utwory na trzy instrumenty – op. 9 w tonacji d-moll (1893) i g-moll op. 10 (1901) – oba w charakterze żałobnym, po stracie bliskich osób. Op. 9 zostało napisane ku pamięci Piotra Czajkowskiego i opatrzone dedykacją „Pamięci Wielkiego Artysty”. Tak więc mamy tutaj silny ładunek emocjonalny, opisujący muzycznie dramat odejścia, straty. Sytuacje opisane dźwiękami trzech instrumentów – solówkami, bogactwem faktury, jej intensywnością. Nade wszystko jednak, żałobną, smutną, czasami bardzo kontrastową, zaskakującą śpiewnością uwodzącą słuchaczy. Nas, którzy już kiedyś poznaliśmy te Tria a także tych, którzy słyszeli je po raz pierwszy, zachwyciło wykonanie. Współpraca trzech instrumentalistek – pełna syntonia, perfekcyjne wejścia; efektowne wirtuozowskie wykonania części solowych. Barwowość stosowna do rodzaju przedstawianej Muzyki. I te kilka sekund ciszy po wykonaniu, zanim brawa, powiedziały wszystko o zachwycie, zadumaniu…
Jacek Kortus, finalista Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina w 2005 roku (wyróżnienie), pokazał swoje umiejętności pianistyczne tuż po pauzie w koncercie. Zagrał dwa utwory Fryderyka Chopina: walca cis-moll op. 64 nr 2 z wielką dbałością o formę i brawurowo wykonane Scherzo h-moll op. 20. Utwór ma w sobie cytat pieśni bożonarodzeniowej „Lulajże Jezuniu” – ten fragment pianista zagrał z wielkim wyczuciem ani nie przedłużając, ani nie spiesząc śpiewności kolędy. A o brawurowości, mocnym podaniu scherza, tak mi powiedział: „to takie przygotowanie do wykonania brahmsowskiego koncertu fortepianowego, który za chwilę”.
Tak więc I i II część Koncertu fortepianowego B-dur Johannesa Brahmsa. Partię fortepianu zagrała Lena Juszkiewicz, partię orkiestry dr Jacek Kortus z A M w Poznaniu. Młoda pianistka w tejże uczelni szlifuje swój talent pod okiem prof. Macieja Pabicha i dra Jacka Kortusa.
Koncert powstawał prawie trzy lata – ukończony w 1881 roku, w tymże miał swoją premierę w Budapeszcie. W roli solisty wystąpił kompozytor. To dzieło monumentalne, składające się z czterech części. Ich wykonanie trwa około 50 minut. Koncert charakteryzuje się bogactwem brzmienia, doskonałością formy, wirtuozowskimi fragmentami. W dużej części grany w forte lub fortissimo.
Tutaj, w Kameralnej zachwycili i Jacek Kortus w tej bardzo nasyconej, gęstej fakturze,(wszak to imitacja orkiestry) i Lena Juszkiewicz w partii solowej. Uważna na to, co gra profesor i na własne nuty. Znakomita współpraca, współbrzmienie. I owszem – znakomity Brahms w swoim idiomie, profesjonalnym prowadzeniu narracji, jak to ktoś kiedyś napisał: „żelazny, nieprzejednany” w swoim pomyśle na Muzykę, niepowtarzalny.
Więc frenetyczne brawa dla wykonawców, wstawanie z krzesełek. Więc bis.
A tutaj niespodzianka!
Pianistka zaprasza z widowni Monikę Makowską-Wiącek i zapowiada: „To będzie moja aranżacja akompaniamentu do pieśni „Jesus Alone”. Zaśpiewa Monika!”. I cudne, urokliwe to było granie i śpiewanie.
Dodam tylko, że kompozytorem tej pieśni jest Nick Cave. W polskiej wersji ma tytuł „W Chrystusie mym”.
Z. Marek Piechocki
Lena Juszkiewicz współpraca merytoryczna
1 grudnia 2025 roku
foto Filharmonia Gorzowska
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Wsparcie dla nauczycieli i uczniów
Nowe centrum wsparcia dla nauczycieli i uczniów. Ponad 700 tys. zł na edukację włączającą w Gorzowie.
Gorzów uruchamia Specjalistyczne Centrum Wspierające ...
<czytaj dalej>Karta Mieszkańca w sali sesyjnej
Uwaga mieszkańcy! Zmiany w obsłudze Karty Miejskiej Gorzów #StądJestem.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców oraz chcąc usprawnić proces obsługi, Urząd Miasta Gorzowa ...
<czytaj dalej>Budżet województwa na 2026 r.
Budżet województwa na 2026 rok przyjęty. 416 mln zł trafi na inwestycje.
Sejmik Województwa Lubuskiego przyjął uchwałę budżetową na 2026 rok. ...
<czytaj dalej>