
W piątkowy wieczór, w sali wiejskiej w Chwałowicach podsumowano sezon gorzowskiego oddziału Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych.
Kacper Mak odebrał pięć pucharów i 25 dyplomów.
Oddział tworzą sekcje: Bogdaniec, Gorzów, Łagodzin i Wawrów. Bogdaniecka istnieje od lat 80. minionego wieku. Pierwotnie mieściła się tam, gdzie dziś jest Gminna Biblioteka Publiczna, ale z powodu remontu – sześć lat temu – została przeniesiona do Chwałowic i tak zostało. Nad działalnością sekcji czuwa prezes
Robert Dziaduk z sekretarzem
Krzysztofem Krasickim i skarbnikiem
Jarosławem Dziadukiem.
SPORTOWIEC, KTÓRY WRACA DO DOMU
Bogdaniecka sekcja liczy ok. 25 hodowców, ale nie wszyscy puszczają gołębie na loty, które odbywają się od wiosny do końca lata w soboty i niedziele. – Najdalszy to ok. 700-800 kilometrów. Wozimy gołębie głównie do Holandii czy Belgii i rywalizujemy między sekcjami – mówi prezes Robert Dziaduk.
Dziś wypuszczony gołąb jest kontrolowany dzięki tipesom, czyli urządzeniom identyfikacyjnym, które pozwalają na śledzenie gołębia w czasie rzeczywistym. – Te tipesy to swoiste czytniki jak w kasie, gdzie skanuje się zakupy. Kiedy gołąb przylatuje do gołębnika, zegar elektroniczny to zapisuje. Potem spisuje się wszystkie i wiadomo, który był pierwszy – dodaje.
Wiosną zaczyna się od lotów próbnych. Wywozi się gołębie na odległość ok. 50 km. W Bogdańcu bierze w nich udział ok. 600 gołębi, ale w gołębnikach jest ich zdecydowanie więcej, bo każdy z hodowców ma ich po 200-300.
– To wymaga dużo pracy i poświęcenia – podkreśla prezes Dziaduk. – Ale im więcej się wywiezie, tym lepiej. Taki gołąb to jest sportowiec, który po prostu wraca do domu. Niestety, czasami ginie. Po drodze różne rzeczy mogą się przydarzyć. Każdy ptak ma założone obrączki i telefon hodowcy. Jak coś się zdarzy i znajdzie gołębia człowiek uczciwy, który ma świadomość, to mu pomoże: nakarmi, da odpocząć i wypuści.
BUDOWANIE TRADYCJI
W czasie wieczoru podsumowującego sezon, obecny wójt gminy Bogdaniec
Tomasz Kwiatkowski, który ufundował puchary, powiedział.
– Chciałem wam pogratulować tej pasji. Ona jest bardzo ciekawa, choć bywa społecznie różnie odbierana. Ale wy ją pielęgnujecie, przejmujecie jako tradycję z pokolenia na pokolenie i nadal ją budujecie. To ważne. Zapewniam, że będziemy ją wspólnie podtrzymywać. Gratuluję wszystkim wygranym.
Rzeczywiście, w większości przypadków pasja związana z hodowlą gołębi pocztowych wśród członków bogdanieckiej sekcji, była przekazywana rodzinnie.
– Zaczął tata, ja hoduję i brat hoduje – podkreśla prezes Robert Dziaduk.
– W mojej rodzinie zawsze były gołębie. Ja zajmuję się nimi od 5-6 roku życia, ale lotuję od 2012 – mówił trzykrotny z rzędu mistrz oddziału, który w tym roku zdobył 25 dyplomów i pięć pucharów, Kacper Mak. – Jest w tym adrenalina, oczekiwanie tydzień w tydzień na gołębie, które się wypuszcza, no i ta otoczka, jak dzisiaj. Tak to działa. A co robić, by osiągać takie sukcesy? Przede wszystkim musi być dobry materiał, czyli gołąb i dobra opieka. Ludzie płacą za gołębie od 100 zł do 10 tys. euro za sztukę, więc te widełki są ogromne.
Zygmunt Kłosowski, który ten sezon zakończył zdobyciem 21 dyplomów i trzech pucharów – dwa razy Mistrza i raz Pierwszego Lotnika – wcześniej hodował ozdobne gołębie. W 2007 przeszedł na pocztowe.
I choć gołębiarstwo to pasja zdominowana przez mężczyzn, w oddziale gorzowskim jest też kobieta
Sandra Połońska, która zdobyła jeden puchar i cztery dyplomy.
– Tresurą gołębi zajmuję się od dzieciństwa, ale profesjonalnie – czyli z członkostwem w związku – od około trzech lat. – Dziadek kocha gołębie i mnie tym zaraził, a przyciąga – tak jak każdego – chęć rywalizacji. To jest pod każdym względem ciekawe. Sam wygląd gołębi jest interesujący, ale dużą rolę odgrywa pasja rodzinna - mówi.
W piątek 12 grudnia najlepsi hodowcy, którzy zdobyli trzecie, drugie i pierwsze miejsce, dostali – oprócz dyplomów – puchary. Podobnie nagrodzono za najlepsze loty oraz w konkurencji na najlepszą samiczkę roczną czy samczyka oraz najlepszego gołębia ogólnie. Potem rozpoczęła się biesiada i oczekiwanie.
– Teraz mamy już przerwę i czekamy na wiosnę, by dalej ta adrenalina płynęła w żyłach – podsumował Kacper Mak.
Tekst i foto Hanna Kaup
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Wsparcie dla nauczycieli i uczniów
Nowe centrum wsparcia dla nauczycieli i uczniów. Ponad 700 tys. zł na edukację włączającą w Gorzowie.
Gorzów uruchamia Specjalistyczne Centrum Wspierające ...
<czytaj dalej>Karta Mieszkańca w sali sesyjnej
Uwaga mieszkańcy! Zmiany w obsłudze Karty Miejskiej Gorzów #StądJestem.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców oraz chcąc usprawnić proces obsługi, Urząd Miasta Gorzowa ...
<czytaj dalej>Budżet województwa na 2026 r.
Budżet województwa na 2026 rok przyjęty. 416 mln zł trafi na inwestycje.
Sejmik Województwa Lubuskiego przyjął uchwałę budżetową na 2026 rok. ...
<czytaj dalej>