
Od kilku miesięcy radni gorzowscy stoją pod obstrzałem opinii publicznej. Od kiedy społeczniczka
Alina Czyżewska zaczęła przyglądać się im dokładniej, odtąd nie ma tygodnia, by nie pojawiały się nowe wątki. Temat komentowany jest szeroko na portalu społecznościowym.
Tym razem swoją opinię wyraził społecznik
Marek Banyś. Poniżej treść jego wypowiedzi:
Temat rzekomego zamieszkiwania gorzowskich radnych poza granicami administracyjnymi miasta to obecnie jedna z najgorętszych i najbardziej rozwojowych afer na lokalnym podwórku politycznym w 2026 roku. Sprawa uderzyła w same fundamenty tutejszego samorządu i wywołała regularną wojnę polityczną.
Zgodnie z polskim prawem wyborczym, radny musi stale zamieszkiwać na terenie gminy, którą reprezentuje. Jeśli jego faktyczne „centrum życiowe” znajduje się w ościennej miejscowości, traci on prawo wybieralności, co skutkuje wygaszeniem mandatu.
Kto odkrył aferę?
Kamyczek, który uruchomił lawinę, rzuciła znana aktywistka i społeczniczka Alina Czyżewska. W kwietniu 2026 roku złożyła do gorzowskiego magistratu oficjalny wniosek o wygaszenie mandatów. Szybko jednak sprawa zyskała potężne paliwo polityczne.
Oliwy do ognia dolał lider Nowej Nadziei w regionie,
Adam Truszyński, oskarżając radnych (głównie z Koalicji Obywatelskiej) o życie w fikcji. Stwierdził wprost, że „blisko połowa klubu KO mieszka poza Gorzowem”, a pod miastem kupują rano bułki i tam śpią, podczas gdy w Gorzowie jedynie pracują i rządzą.
Wokół radnego
Ireneusza Macieja Zmory (znanego lokalnego przedsiębiorcy i byłego prezesa klubu żużlowego Stal Gorzów) rozpętało się prawdziwe piekło, gdy Czyżewska sformułowała wobec niego podwójne uderzenie. Jako jego faktyczny dom wskazała podgorzowską miejscowość Karnin, co zapoczątkowało dyskusję o ucieczce radnych na teren sąsiednich samorządów.
Architekt prawny: Mec. Krzysztof Łopatowski
W tym momencie na scenę wkroczył mec. Krzysztof Łopatowski, który pełni funkcję przewodniczącego lubuskich struktur #KonfederacjiKoronyPolskiej (KKP). Jego rola w tej aferze okazała się kluczowa – to on stał się prawnym mózgiem całej operacji wymierzonej w radnych.
Mecenas Łopatowski, łącząc wiedzę adwokacką z polityczną pozycją lidera KKP w regionie, w sposób niezwykle skrupulatny przygotował pod względem formalno-prawnym oficjalne wnioski o wygaszenie mandatów. Jego precyzyjne analizy i twarde argumenty pozbawiły oskarżanych polityków możliwości łatwego zbagatelizowania sprawy, zmuszając Radę Miasta oraz Wojewodę do podjęcia oficjalnych procedur kontrolnych.
Na bazie działań swojego regionalnego lidera, głównym motorem politycznego nacisku w samej radzie stał się radny
Sebastian Pieńkowski (również reprezentujący Konfederację Korony Polskiej). W maju 2026 roku przeszedł on do czynów i korzystając z impetu wywołanego przez mec. Łopatowskiego, złożył oficjalne zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Gorzowie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez sześciu radnych Koalicji Obywatelskiej (w tym Zmorę,
Roberta Surowca czy
Jerzego Sobolewskiego).
Protesty na sesjach:
Podczas burzliwych obrad Rady Miasta, kiedy radni większościowi próbowali blokować i ucinać dyskusję głosowaniami, na galerii dla publiczności wybuchł regularny, głośny protest.
Główną siłą napędową tych akcji stały się młodzieżówki Konfederacji Korony Polskiej (KKP) oraz Nowej Nadziei (NN), które ramię w ramię z mieszkańcami Gorzowa głośno domagają się transparentności. Młodzi działacze przynieśli na salę m.in. głośny, ogromny transparent z hasłem: „KOalicja Oszustów – dom na wsi, dieta z miasta”.
Młodzieżówki KKP i NN bardzo celnie punktują hipokryzję lokalnych polityków. Podnoszą argument, że radni, którzy uciekli pod miasto, nie płacą w Gorzowie podatków dochodowych (PIT), przez co miasto traci miliony złotych na infrastrukturę, drogi i szkoły. Ich pieniądze zasilają budżety ościennych rejonów, gdzie wybudowali swoje luksusowe posiadłości. Jednocześnie ci sami radni bez żenady co miesiąc zgarniają wysokie diety w mieście, na co młodzi nie zamierzają pozwalać.
Kontratak i polityczny odwet (Kto podpadł?)
W odpowiedzi na te oskarżenia i naciski uliczne, w Radzie Miasta wybuchła regularna wojna, a klub KO przeszedł do kontrataku. Efekt? Machina wniosków o wygaszenie mandatów ruszyła w drugą stronę:
Sebastian Pieńkowski (KKP) – ten sam, który zawiadomił prokuraturę, natychmiast sam stał się celem wniosku o zbadanie jego miejsca zamieszkania i odebranie mu mandatu.
Albert Madej – kolejny radny, wobec którego sformułowano identyczne żądania pozbawienia mandatu.
AnnaKozak – radna, która niedawno opuściła klub KO. Konsekwencje polityczne były błyskawiczne: pod koniec maja 2026 roku została odwołana z funkcji wiceprzewodniczącej Rady Miasta, a równolegle złożono wniosek o wygaszenie również jej mandatu.
Komu odebrano mandat? Finał sprawy Zmory
Cała polityczna i prawna walka od samego początku toczyła się o fizyczne utrzymanie mandatu radnego. Pierwsza kapitulacja na tym polu już nastąpiła, a radny sam zrzekł się swojego krzesła w radzie.
Gdy prezydent Gorzowa
Jacek Wójcicki odciął się od linii obrony Zmory i pod naciskiem opinii publicznej, głośnych protestów młodzieżówek KKP i NN oraz argumentów prawnych mec. Łopatowskiego przyznał, że w przypadku potwierdzenia zarzutów mandat musi zostać wygaszony, presja stała się nie do zniesienia. Zwrot akcji nastąpił 9 czerwca 2026 roku – Ireneusz Maciej Zmora oficjalnie zrezygnował z mandatu radnego.
Choć Zmora odszedł z Rady Miasta i tym samym stracił swój mandat w Gminie Gorzów, „pożar”, który wybuchł wokół jego osoby, przeniósł się na pozostałych radnych. Śledztwo prokuratorskie oraz procedury administracyjne, napędzane przez struktury KKP pod wodzą mec. Łopatowskiego i wspierane przez aktywność młodych działaczy na sesjach, wciąż trwają”.
Marek Banyś
foto zoner.com