Igor Andruch znany jest z wyjątkowych fotografii muzycznych, które wykonuje w czasie koncertów w Jazz Clubie Pod Filarami oraz w Filharmonii Gorzowskiej. 26 września pokazał tam swoją najnowszą wystawę zdjęć koncertowych. Przed wernisażem zadaliśmy autorowi kilka pytań.
Od jakiegoś czasu rozpieszcza nas pan fantastycznymi fotografiami. Kiedy zakiełkowała w panu miłość do tej dziedziny sztuki?
– Naprawdę z aparatem nie rozstaję się od dziecka. Jest to pasja, która oczywiście wtedy była bardziej doraźna. Dziś stała się moim drugim życiem, drugą codziennością, też odskocznią od pewnych sytuacji. Dzięki niej można znaleźć się w różnych pięknych okolicznościach, głównie związanych z kulturą i sztuką. I dziś czuję się w tym dobrze i chciałbym w ten sposób dalej pieścić oczy.
Drugie życie czasami wypycha pierwsze. Nie jest już tak u pana?
– Staram się, żeby nie było. Pretensji od rodziny nie ma. Mogę się spełniać.
Jakim aparatem zaczynał pan przygodę z fotografią?
– Pierwszy aparat to był rosyjski Fied 5, potem od taty dostałem niemieckiego Altixa, następnie była Practica, aż w końcu system Canona jest ze mną do dziś.
Jak pan widzi porównanie przeszłości z tym, co obecnie dzieje się w fotografii?
– Wydaje mi się, że każdy kto widzi swoją przyszłość w fotografii, powinien zaczynać od analogowej, bo ona uczy pokory. Wtedy wszystko było zamknięte w 24 klatkach, potem w 36 i to wymuszało dbanie o każde zdjęcie. Fotografia cyfrowa pozwala na robienie tysiąca zdjęć i wielu ludziom umyka, że podczas procesu fotografowania trzeba pamiętać o podstawowych parametrach. Więc ja cenię sobie to, co było kiedyś i wydaje mi się, że to była ta najlepsza szkoła fotografii. Dziś korzystam z tych umiejętności.
Co w pana fotografowaniu jest najważniejsze?
– Ludzkie emocje. Fotografia to są emocje i obiektu czy osoby, które się fotografuje, i fotografa, który stoi po drugiej stronie aparatu. Jeśli udaje się przedstawić zarówno pejzaż, co makrofotografie, jak i portret koncertowy w sposób, który wywołuje emocje odbiorcy, to znaczy, że się udało.
Nawet jeśli dziś aparat pozwala na zrobienie tysiąca zdjęć, pan patrzy kadrami i oszczędnie naciska migawkę. Nie miewa pan pokusy, że może następne będzie lepsze? Jak się nauczyć nierobienia piętnastego zdjęcia w podobnym ujęciu?
– Obserwować. Obserwować i szukać światła.
Mówi się, że największym nieszczęściem fotografa jest to, czego się nie udało uchwycić…
– To prawda. Wiele razy coś przegapiłem albo za późno zareagowałem. Tego się chyba nie da uniknąć. Po prostu tak się zdarza.
Dziś kolejna pana wystawa. Przypomnijmy wcześniejsze.
– Pierwsza odbyła się w progach muzeum w Drezdenku i to była fotografia jazzowa. Kolejna zawitała do Jazz Clubu Pod Filarami. Jedna w mniejszym rozmiarze jest w Miejskim Centrum Kultury w Gorzowie i teraz pokazuję fotografie koncertowe wykonane w Filharmonii Gorzowskiej. Przy okazji tego wernisażu odbywa się koncert Filary Jazz Big Band, więc pomyśleliśmy z filharmonią, żeby połączyć to w całość.
Aktorów pyta się o wymarzone role. Zapytam pana o wymarzony projekt na kolejną wystawę.
– Będę kontynuował fotografię koncertową, gdyż te emocje wśród muzyków, których fotografuję, nie mijają. Portret jest mi najbliższy i będę mimo wszystko szukał kolejnych inspiracji.
Dziękuję.
Tekst i foto Hanna Kaup
Poniżej fotorelacji z wernisażu, zdjęcia Igora Andrucha
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Ograniczenia wjazdu na teren cmentarza
W związku z dniem Wszystkich Świętych Administrator Cmentarza, planuje wprowadzenie czasowych ograniczeń wjazdu na teren cmentarza w dniach poprzedzających święto. ...
<czytaj dalej>XXVI Dzień Papieski
W niedzielę 11 października Kościół w Polsce obchodzi XXVI Dzień Papieski. W tym roku towarzyszy mu hasło „Św. Jan Paweł ...
<czytaj dalej>Wsparcie dla innowacyjnych startupów
Gorzowski Ośrodek Technologiczny rusza z kolejnym programem wsparcia dla innowacyjnych startupów. MŚP działające mniej niż 5 lat w regionie, a ...
<czytaj dalej>Głos Pawła Kurtyki w sprawie muzeum miasta
Wraca temat powstania muzeum miejskiego. Publikujemy ważny głos Pawła Kurtyki.
WRACAJĄC DO TEMATU MUZEUM MIEJSKIEGO I PRZEJĘCIA SPICHLERZA
Zastanawia mnie jedna rzecz ...
<czytaj dalej>