środa 12 sierpnia 2026     Klara, Lech, Julian
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Genialni jesteśmy, kiedy nie doprowadzamy do wojen
eGorzowska - 14545_rqBXnpqPjNG5MCBgYhDI.jpg

Rozmowa z Dariuszem Milińskim przed otwarciem wystawy jego obrazów „Tropiciel Stanów Ponadzmysłowych” w Muzeum Spichlerz w Gorzowie Wielkopolskim.

Jak pan określa zmienność w swojej twórczości, bo to co widzimy, jest nieco inne od tego, do czego przyzwyczaił nas Dariusz Miliński?
– To moje malowanie jest dwubiegunowe. Trudno było mi się rozstać z tym groteskowym Milińskim, kolorowym i takim bardziej sprzedajnym, i przejść do tego, co jest mroczne, ponadzmysłowe, melancholijne i niekiedy brzydkie, ale interesujące. Bo tu są obrazy brzydkie, ale ja je uwielbiam, więc sobie z tym przejściem poradziłem. W galerii u siebie mam obrazy, które nazywam takie „hopsium dyrdum, hetki pętelki”, bo każdy może sobie je w domu powiesić.

I tamte obrazy odbiorca rozpoznaje...
– Te też. Bo i tu dalej snuje się bajka. Ale rozmowa toczy się o przemijaniu, już nie o chlaniu wódki i gwałceniu cudzych żon. Tu dzieją się rzeczy istotne dla mnie, dla mojego świata, dla jakiegoś uchodźcy, pogubionych ludzi, którzy szukają swojego miejsca. Tutaj jest przyjaciel, który mieszkał u mnie masę czasu, któremu chłopaki budują rodzaj grobu. Ale on jest tak pokręcony, że ten grób jakby się kopie za każdym razem gdzie indziej, bo słońce idzie w innym kierunku i jest w innym miejscu. I to jest taki latający holender, Borys Michalik, syn wielkiego malarza Mariana Michalika z Częstochowy. On mieszkał u mnie. Dziwny gość. Decydował o swoim świecie, o swoim czasie, dniu i nocy. W pewnym momencie skoczył do moich strusi i one go zaatakowały. Zrobiły mu dziurę w ręce na wylot. Nawet do lekarza nie chciał iść, tylko sam się tak ślimaczył, ale wtedy przeżył. Teraz już nie żyje.

Te obrazy się panu śnią?
– Nie. Bardzo dużo rzeczy mi się śni, ale raczej jako zaprzeczenie szczęśliwego dnia. Wtedy mam gówniany sen. I to dosłownie gówniany. Po prostu jest taki pstryk, coś się zdarza, bo jestem łasy, bo jestem z "krainy nędza" i daję się nabrać na takie błyskotki, kiedy grasują kolekcjonerzy i chcą ci wyrwać jak najfajniejszy obraz. Ale ja mam na nich jakieś sposoby. Na razie oszukuję ich, sprzedając im najgorsze z najlepszych.

Jak wygląda dziś życie Dariusza Milińskiego w porównaniu z dwoma dekadami wstecz?
– Jest po prostu bardziej mistyczne. Bardziej jestem mnicho-człekiem, bez żadnej przynależności do jakiegoś klanu, zakonu czy czegoś. Jestem bardziej zakonnikiem, myślicielem i każdą minutę czy nawet nanosekundę przepracowuję. Wtedy też to robiłem, ale więcej mojego życia szło na wiatr, w cholerę. Taki próżny świat ciekawił.

Pan opowiada życie obrazami…

– No tak, oczywiście. Po co ja maluję? Jestem takim notatnikiem, żeby po mnie została jakaś opowieść, przygoda, jakiś stan emocjonalny – jak ja się odnoszę do np. początku wojny, odrąbując sobie ręce z pistoletem i zapraszając innych do takich aktów. Hitlera słuchano, a mnie nie.

Stanęliśmy przy obrazie „Idący w stronę słońca”. To jest dla pana jeden z ważniejszych obrazów na tej wystawie?
– No tak, choćby przez to, że jest duży. Przy takim obrazie się dużo czasu spędza, trzeba dużo siebie i energii w ten obraz dać. A poza tym ja tu nowe rzeczy odkrywałem. Dotykałem nowych spraw. Żeby namalować taki duży obraz, trzeba być bardzo uspokojonym egzystencjalnie. A ja jestem. Po prostu nie mogę tak, żeby gdzieś wnuczkę odepchnąć i powiedzieć, że teraz nie mam czasu i czegoś nie zrobimy, nie pojedziemy. To wszystko jest robione w spokoju.

Ile czasu pan malował ten obraz?
– Nie wiem, ile czasu. Takich rzeczy nie notuję. Notuję wartość tego, co się dzieje w obrazie, jak wtedy gdy mówiłem o śmierci mojego kolegi malarza.

Pytam trochę w kontekście geniuszu malarskiego.
– Ja nie jestem geniuszem. Ja nie umiałem malować. Trzy lata temu powiedziałem, że chyba już umiem, bo do tej pory malowałem zawsze z wielką miłością i wielkim napięciem, ale malowałem do dupy. Ja nie urodziłem się z talentem.

Dariusz Miliński jest ekscentrykiem?
– Ja zawsze byłem trochę ekscentryczny. W 1980 roku przewieszałem obrazy drugą stroną. Ludzie chodzili i szukali jakiegoś piękna, a ja uważałem, że maluję interesowność, a nie piękność.

Chciał pan ludziom odbierać tę radość z piękna?
– Nie odbierać, ale żeby nie traktowali mnie jako biżuterię. Przecież teraz jest tylu idiotów, którzy malują naprawdę pięknie. I widzę te wpisy na Facebooku jakiemuś głupolowi, który się naumiał robić dekoracje i oszukiwać ludzi, że to ma sens: „Pięknie, arcydzieło, zasługujesz na Nobla”…

Odzywa się w panu zazdrość?
– Ja mogę zazdrościć Malczewskiemu, mogę zazdrościć, Wojtkiewiczowi, Bronisławowi Linke, Matejce, mogę im zazdrościć warsztatu, bo ja go nigdy nie miałem. Ja się tego nauczyłem przez 55 lat malowania i jako tako dzisiaj maluję. Ale żeby myśl wyrazić, jakieś niebywałe rzeczy, to fajnie byłoby mieć taki solidny, dobry warsztat malarski. A ja to tak trochę szuleruję.

Jaką ideę chce pan przekazać odbiorcom tą wystawą?
– Jak za każdym razem, zwrócić uwagę im na głębię stanów emocjonalnych, a nie by doszukiwali się tu piękna. Bo te obrazy nawet nie nadają się do chałupy. To, że Beksińskiego się dzisiaj wiesza, to nie jest tak, że nagle ludzkość polubiła turpizm. Przecież jeszcze niedawno się wszyscy brzydzili turpizmem. Dzisiaj decyduje forsa, bo obraz, który kosztował 7 tysięcy, kosztuje 500, to wszyscy nagle go polubili i wszyscy chcieliby go sobie w domu wieszać. Jeszcze niedawno mówili: „Takiego trupa? Przecież tam krew jest. To ohyda. Po cholerę?”. Więc ja chcę zwrócić uwagę na istotne sprawy w świecie i życiu, ale nie przez zaczarowanie ludzi biżuteryjnymi duperelami, żeby ubierać jakiegoś pajaca w coś i każdy powie „łał, to genialne". Genialni jesteśmy, kiedy nie doprowadzamy do wojen, kiedy chronimy naturę i zwierzęta, kiedy nie chlejemy głupio i nie jaramy fajek egoistycznie, nie myśląc o wnukach, którym trzeba będzie pomóc, o dzieciach. Ludzie są egoistyczni, są perfidni i tu te obrazy pokazują takie stany. Tu jest facet, który w rynnę od chałupy, która się rozleciała, wykasłuje serca, żeby ludzie sobie je brali i odchodzili i byli zachwyceni, czuli to bicie, tę miękkość. To po to taki ludek jak ja przydarzyłem się temu światu.

Dziękuję.

O Dariuszu Milińskim i Pławnej pisaliśmy tu:

https://www.egorzowska.pl/pokaz,hanna_kaup,10147,


Rozmawiała Hanna Kaup
foto Hanna Kaup



Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
, zdjęcie 1/29

, zdjęcie 2/29

, zdjęcie 3/29

, zdjęcie 4/29

, zdjęcie 5/29

, zdjęcie 6/29

, zdjęcie 7/29

, zdjęcie 8/29

, zdjęcie 9/29

, zdjęcie 10/29

, zdjęcie 11/29

, zdjęcie 12/29

, zdjęcie 13/29

, zdjęcie 14/29

, zdjęcie 15/29

, zdjęcie 16/29

, zdjęcie 17/29

, zdjęcie 18/29

, zdjęcie 19/29

, zdjęcie 20/29

, zdjęcie 21/29

, zdjęcie 22/29

, zdjęcie 23/29

, zdjęcie 24/29

, zdjęcie 25/29

, zdjęcie 26/29

, zdjęcie 27/29

, zdjęcie 28/29

, zdjęcie 29/29
 


1 grudnia 2024 22:23, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Anonim_2344 (IP: 37.x.x.66) w dniu 02.12.2024, 20:43 napisał(a):
Rzeczywiście ekscentryczny gość, ale ciekawie mówi
Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Urzędy skarbowe zamknięte
14 sierpnia 2026 r. (piątek) izby administracji skarbowej i urzędy skarbowe będą nieczynne. Dzień ten został wyznaczony, jako wolny od pracy, ... <czytaj dalej>
Diecezjalne dożynki
Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie i Diecezjalne Duszpasterstwo Rolników zapraszają na święto dziękczynienia Bogu za otrzymane plony. Jak ... <czytaj dalej>
Wytchnienie dla opiekunów
Opieka dla bliskich, chwila wytchnienia dla opiekunów. Trwa nabór do programu. Opieka nad bliską osobą z niepełnosprawnością to ogromne zaangażowanie i ... <czytaj dalej>
Apel o rozwagę
Wysokie temperatury podczas wakacji zachęcają do wypoczynku nad wodą. Niestety, każdego roku dochodzi do wielu tragicznych zdarzeń, którym można było ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Brzozowski Henryk S.C.

ul. Mieszka I 41 m.1, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 55 25
branża: Ubezpieczeniowi pośrednicy <czytaj dalej>
Szymoński Przemysław Fotograf

Wełniany Rynek 2 am. 13, Gorzów Wlkp.
tel. 95 720 26 07
branża: Fotograficzne usługi <czytaj dalej>
Inteligentny Dom Andrzej Łapiński

ul. Sikorskiego 39 /7, Gorzów Wlkp.
tel. 669 124 148
branża: Elektroinstalatorstwo <czytaj dalej>

Barwnie i różnorodnie
Po raz ósmy w Gorzowie Wielkopolskim odbył się Wojewódzki Festiwal ... <czytaj dalej>
Nie daj się oszukać
Uwaga na fałszywe wiadomości o zwrocie podatku. Oszuści podszywają się pod ... <czytaj dalej>
Tu powstanie kanalizacja deszczowa
Umowy na budowę kanalizacji deszczowej w północnej części miasta podpisane. Spółka ... <czytaj dalej>
GOT z akredytacją
Gorzowski Ośrodek Technologiczny PNP Sp. z o.o. jako jeden z ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
«sierpień 2026»
PWŚCPSN
     
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
      
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_admin.jpg
admin ego:
Wszystko jest możliwe
Pałac w Dolsku ma swoją stronę na Wikipedii, własną zatytułowaną „Miejsce z duszą” na https://dolskpalace.eu/, a Fundacja Pałac w Dolsku - Stiftung Schloss Dölzig – na Facebooku. O tym szczególnym ... <czytaj dalej>
Festiwal Roślin
W Gorzowie Wielkopolskim odbywa się Festiwal Roślin. Festiwal Roślin to kolejna <czytaj dalej>
Złap drzewa w kadr
Pasjonujesz się fotografią i kochasz naturę? Weź udział w konkursie <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0105a.jpg
admin ego:
Na finał trafiliśmy do Cyrku
Ostatni dzień na szwedzkiej ziemi spędziliśmy w Skanii. Zmieniły się ... <czytaj dalej>
admin ego:
Pożegnanie ze Szwecją
Wszystko kiedyś się kończy, nawet nasza podróż po Szwecji. Właśnie ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Co się dzieje z dzisiejszą młodzieżą?
Mały cesarz z telefonem, czyli jak wyhodować tyrana i dziwić ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Przyszłość polskich truskawek
Czy polskie truskawki znikną z naszych stołów? Do niedawna truskawka była ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_9785:
coś się może wykluje, jak w Palestynie <czytaj dalej>
Anonim_3894:
takie coś jak policja

a tu rekrutacja do filmu
https://forms.fillout.com/t/msULciBC9Pus
na statyste <czytaj dalej>
Anonim_3894:
jest 1 w Gorzowie. wymagane wykształcenie wyższe prawnicze <czytaj dalej>
Anonim_3894:
ale to wszystko w zg
<czytaj dalej>
m:
No Stal, szykuj się na dotacje :-) Zwolni się kasa w budżecie. <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej