
W czasie, gdy w czwartek 15 stycznia prezydent
Jacek Wójcicki chwalił się na portalu społecznościowym przyszłością miasta, w którym mają być produkowane rakiety, pod urzędem, w którym pracuje, „wybuchła bomba” niezadowolenia. To niepedagogiczni pracownicy oświaty, którzy – jak twierdzą – w grudniu zostali przymuszeni do podpisania niekorzystnych warunków płacowych, w liczbie niemal 150 pojawili się pod oknami prezydenta, by wykrzyczeć mu swoje oburzenie.
Poszło o to, że w końcu 2025 r. dostali do podpisania aneksy umów, w których zabrakło wskaźnika inflacyjnego, co oznacza, że ich zarobki nie wzrosną.
W sprawie, o której coraz głośniej (pisaliśmy o tym tu:
https://www.egorzowska.pl/pokaz,miasto,15639,), gorzowskie radne:
Agnieszka Cierach i
Marta Krupa złożyły w kancelarii petycję. Podpisało ją 2446 osób, domagających się utrzymania dotychczasowych warunków płacy. Tyle osób – z oczywistych względów – nie mogło pojawić się na proteście. Ale i tak – wbrew oczekiwaniom – protestujących z każdą chwilą przybywało.
Szefowa kuchni w przedszkolu nr 14
Anna Krajnik odczytała list do prezydenta. Przypomniała, że każdy dzień zaczyna od przygotowania posiłków dzieciom zdrowym, ale też z niepełnosprawnościami, z alergiami, dietami eliminacyjnymi, chorobami, które wymagają uwagi, specjalistycznej wiedzy i odpowiedzialności.
– To nie są tylko obiadki. To jest troska i odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo najmłodszych mieszkańców Gorzowa, którzy są naszą niedaleką przyszłością. I dziś stoimy tutaj nie po to, żeby krzyczeć, stoimy tu, żeby zaprosić pana do wspólnej rozmowy. Nie z zastępcami ani dyrektorami wydziałów, nie z osobami przekazującymi decyzje, ale ich niepodejmującymi, chcemy rozmowy z panem, prezydentem miasta, z człowiekiem, który ponosi odpowiedzialność za decyzje, podejmowane w imieniu wspólnoty, bo to wspólnota zadecydowała o wyborze pana na to stanowisko. Proszę o tym pamiętać. Zaufanie do pana zostało mocno nadszarpnięte i za to będzie pan rozliczony po zakończeniu kadencji. Podobnie jak przewodniczący związku – czytała, podkreślając: – My nie jesteśmy statystyką ani kosztem. My jesteśmy przy waszych dzieciach, gdy płaczą i mają gorszy dzień.
Anna Krajnik zaprosiła prezydenta do przedszkola, by zobaczył pracę ludzi określonych jako „dodatek do systemu”.
– Rzucam panu wyzwanie – mówiła, kończąc słowami: – I dlatego nie prosimy o litość i szacunek, bo szacunek nam się należy z racji zaangażowania i pasji, z jaką wykonujemy naszą pracę. Chcemy wysłuchania, chcemy rozmowy na równych zasadach, chcemy spojrzeć panu w oczy i powiedzieć, co naprawdę oznacza ta decyzja dla ludzi, którzy od lat biorą odpowiedzialność za wszystkie wasze dzieci. Odwaga władzy nie polega na podpisaniu dokumentu. Odwaga władzy polega na wyjściu do ludzi i realnym spojrzeniu na problemy. I na tym dziś najbardziej nam zależy.
Wśród protestujących był też pan
Mieczysław, pracownik niepełnoetatowy z I LO. Przyszedł także w imieniu swoich kolegów, którzy zostali w pracy. Podkreślał złą sytuację niepedagogicznych pracowników oświaty, mówił, że młodzież z Gorzowa ucieka, a starsi zostaną bez warunków do życia. – To nie są duże pieniądze, 120 zł czy 80 zł, ale i to nam zabierają i przez 10 lat będzie nic – mówił z żalem. Podkreślił też, że mężczyźni mają wyższe grupy zaszeregowania – zgodnie regulaminem szkoły – a kobiety niższe i że to też jest dyskryminacja. Po 45 latach pracy na trzy czwarte etatu zarabia ok. 3100 zł. – Czy to jest dużo? – pytał.
W czasie protestu podkreślano, że w Gorzowie płacimy najwyższe rachunki, że życie tu jest najdroższe w stosunku do innych miast wojewódzkich.
– Decyzja podjęta przez miasto przed świętami jest paskudna – mówiła
Amanda Nowaczyńska z partii Razem. – Jeden dogadał się z drugim, a tych ludzi pominięto. Nie było wprost groźby zwolnienia, ale było zasugerowane, że jeśli ktoś aneksu nie podpisze, będzie miał problemy. Uważam to za haniebne. Jeśli urząd miasta ani prezydenci nie chcą wysłuchać ludzi, którzy się z nimi próbują kontaktować, to najwyższy czas, by posłuchali tego pod własnymi drzwiami. Osobiście pisałam maile do pana prezydenta i do pani wiceprezydent, więc liczę, że wyjdą. Liczymy, że radni też przyjdą. Chodzi o to, by jak najwięcej osób przyszło i zadziałało. Jeśli do marca nie rozwiążą tej sprawy, to ludzie będą zwolnieni, bo aneksy muszą być podpisane. A miasto musi się z tych aneksów wycofać – mówiła A. Nowaczyńska.
Niestety, mimo trwającego około godzinę zgromadzenia, prezydent się nie pojawił, a organizatorzy zapowiedzieli kontynuację protestu. Sama Anna Krajnik złożyła już pozew do Sądu Pracy, ale prawnika znalazła aż we Wrocławiu. – W Gorzowie nie ma takiego, który podjąłby się tego typu sprawy – powiedziała.
Tekst i foto Hanna Kaup
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Anonim_7958 (IP: 37.x.x.167) w dniu 17.01.2026, 01:17 napisał(a): 3100 zł netto za 3/4 etatu
to jest 4133 za pełny etat
czyli tyle ile zarabiają pracownicy fabryk cięzko tyrający na 3 zmiany w kołchozach podgorzowskich
a też są bez podwyżek. od 2 lat.
Anonim_7958 (IP: 37.x.x.167) w dniu 17.01.2026, 01:25 napisał(a): a oni nie mają wolnych sobót niedziel świąt
zmuszani są do przychodzenia na 12-tki
i są poniewierani przez kapo tj nadzorców pracy z biur którzy pojęcia o ich robocie nie mają
a już numery odwalane przez bhp z nagrywaniem komórką i szykanowaniem pracowników nie wspominając
a ciepłe kluchy z urzedów protestują bo im za mało wygodnie na państwowym wikcie z dużą ilością wolnego soboty niedziele święta i brakiem szkolidwości przemysłowych dla zdrowia.
nie wiem jaki jest powód cofnięcia waloryzacji
ale wiem że jedni żyja na koszt drugich jak pączki w maśle
a ci co ciężko pracują nie są w stanie nawet protestować (bo wylecą na zbity pysk)
i sa niewolnikami gorzowskich zakładów.
a sołtys miasta oczywiście ma to głęboko w d...
natomiast rząd ci ludzie co mają styropian zamiast mózgu blokują np reforme inspekcji pracy żeby miała więcej uprawnień (teraz nie ma żadnych)
z początkiem stycznia na hali 9 stopni było. i w takich warunkach trzeba było pracować. zgłoszone do PIP przyszli nie wiem czy dali karę ale następne dni było równie zimno.
dlatego jak widzę te tłuste koty
i przyklejone do tego partie polityczne chcące coś ugrać na tym dla siebie
czy ludzie zarabiają za mało? jak ktoś ma fuche to nieh sie zatrudni w lidlu (tam więcej płacą) albo biedronce. I zobaczy jak mu ten chleb smakuje.
Ale ludzie nie chcą pracować a chcą mieć (dużo najlepiej)
Anonim_4694 (IP: 81.x.x.243) w dniu 17.01.2026, 08:51 napisał(a): biedny czlowieku, gdzie ty widzisz tłuste koty, o kim piszesz? jak nie wiesz, to nie klep bez sensu. A jak ci nie pasuje w kołchozie, to pisz, gdzie to jest, protestuj albo szukaj innej pracy. też walcz o swoje, ale nie bezsensownym klepaniem w klawiature
Anonim_4466 (IP: 178.x.x.184) w dniu 18.01.2026, 10:33 napisał(a): Po co komuś fabryka amunicji.l Niech sobie w Warszawie wojują o Polskę, w Gorzowie leży się do góry brzuchem na plaży i olewa. Nie chcemy rojów dronów i wolimy spokój.
Anonim_7385 (IP: 37.x.x.233) w dniu 20.01.2026, 13:45 napisał(a): połowa narodu ciężko pracuje w prywatnym rynku
a druga połowa żyje sobie wygodnie na koszt tych pierwszych na państwowym wikcie.
i to ci drudzy protestują
pierwsi NIE MOGĄ
Pomoc Ukrainie i odpust zupełny
W związku z dramatyczną sytuacją na Ukrainie, w odpowiedzi na apel abp. Tadeusza Wojdy, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, bp Tadeusz ...
<czytaj dalej>