
Jednym z wydarzeń towarzyszących Sympozjum Europejskiemu Dni Dziedzictwa "W Solankowej Dolinie", zorganizowanego przez działającą w Ciechocinku Fundację "W Solankowej Dolinie" był pokaz warzenia soli. Ale nie współczesny. Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu z dyrektorem
Marcinem Woźniakiem przedstawiło sposób, w jaki sól była warzona w okresie neolitu, kiedy rolnicy zaczynali wykorzystywać naturalnie występującą solankę.
– Żeby pozyskać sól, potrzebne były naczynia ceramiczne i dużo drewna, bo proces wymagał wysokiej temperatury. Był długotrwały i bardzo mocno eksploatujący środowisko – wyjaśniał dyr. Woźniak, podkreślając, że było to nie tylko trudne technicznie, ale właśnie wymagające dużo materiału wysoce energetycznego.
Miejsca do warzenia soli to były najczęściej wykopywane w ziemi doły. Dziś, by nie niszczyć trawników, przed sanatorium Zdrowie w Ciechocinku ustawiono cztery współczesne paleniska. To, co się w nich działo, było eksperymentem wzorowanym na warzeniu soli w czasach neolitu. Wcześniej pracownica muzeum w Inowrocławiu wypaliła specjalne miseczki wzorowane na tych, które wydobyli archeolodzy. Co ciekawe, funkcja tych glinianych małych naczyń była jednorazowa. – Kiedy wypełniły się solą, trafiały do obiegu w całości i ten, kto je nabywał, po prostu ją z tego naczynka musiał wydłubać – informuje dyr. Marcin Woźniak.
W procesie pozyskiwania soli bardzo ważny jest stopień nasycenia solanki.
– Ta, która była użytkowana i pozyskiwana ze słonych źródeł, miała od pięciu do 10 proc. zasolenia. Wtedy wysiłek włożony w pozyskanie soli miał sens. W naszych eksperymentach to jest cały dzień palenia ognia, żeby naczynia się wypełniły, a solankę się uzupełnia, bo naturalnie paruje, więc to nie jest tak, że pojemnik jest tylko raz zalany – wyjaśnia dyrektor Woźniak, dodając, że miseczki są ustawiane na tzw. szpulach. – W naszych eksperymentach próbujemy odtworzyć pewne techniki, bowiem archeolodzy wciąż znajdują w ziemi – na osadach związanych z produkcją soli – bardzo dużo fragmentów naczyń świadczących o tym, że były właśnie w tym celu użytkowane. Pola solne były pełne ognisk, ponieważ równocześnie palono ich po kilkadziesiąt, żeby warzenie miało ekonomiczny sens. Było jednak mocno degradujące środowisko.
Dyr. Marcin Woźniak przypomina, że przed wiekami sól mogła trafiać do handlu w formie melasy solnej, czyli bardzo zagęszczonej solanki, niekoniecznie w postaci skrystalizowanej. A w średniowieczu była bardzo ważnym surowcem. Żupami solnymi zarządzali władcy, bowiem sól ceniono nie tylko jako świetny konserwant, ale i środek finansowy. To białe srebro, było tak drogie, że w czasach Kazimierza Wielkiego, przynosiło jego skarbcowi jedną trzecią dochodów.
Współcześnie tylko sporadycznie można obserwować dawny proces warzenia soli. W muzeum w Inowrocławiu robi się takie pokazy raz do roku w ramach Europejskich Dni Archeologii. – To jest związane z historią naszego miasta, o którym mówiło się do niedawna „miasto na kopalnie”. Kopalni już nie mamy, ale tradycję tak – podkreśla dyr. Marcin Woźniak.
Zobaczcie, jak wyglądał pokaz w czasie Sympozjum w Ciechocinku.
Tekst i foto Hanna Kaup
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Ograniczenia wjazdu na teren cmentarza
W związku z dniem Wszystkich Świętych Administrator Cmentarza, planuje wprowadzenie czasowych ograniczeń wjazdu na teren cmentarza w dniach poprzedzających święto. ...
<czytaj dalej>XXVI Dzień Papieski
W niedzielę 11 października Kościół w Polsce obchodzi XXVI Dzień Papieski. W tym roku towarzyszy mu hasło „Św. Jan Paweł ...
<czytaj dalej>Wsparcie dla innowacyjnych startupów
Gorzowski Ośrodek Technologiczny rusza z kolejnym programem wsparcia dla innowacyjnych startupów. MŚP działające mniej niż 5 lat w regionie, a ...
<czytaj dalej>Głos Pawła Kurtyki w sprawie muzeum miasta
Wraca temat powstania muzeum miejskiego. Publikujemy ważny głos Pawła Kurtyki.
WRACAJĄC DO TEMATU MUZEUM MIEJSKIEGO I PRZEJĘCIA SPICHLERZA
Zastanawia mnie jedna rzecz ...
<czytaj dalej>