wtorek 12 maja 2026     Joanna, Dominik, Pankracy
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
Hanna Kaup BLOG

« powrót
Z życia włóczykijów nieoczywistych (1)
eGorzowska - 14617_SEGFN6j2o9jX7c3F0Sgp.jpgW związku z zakończeniem projektu „Łączą nas ludzie i miejsca w podróży” oraz faktem, że nie wszyscy mogli dostać biuletyn, publikujemy materiały, które zostały tam zamieszczone. Dziś przedstawiamy – choć ich przedstawiać nie trzeba – Gontowca Podróżnego, czyli Bogdana i Marię Gontów. Ich blog na naszej stronie można czytać w każdej chwili. Ale o nich dowiecię się więcej z rozmów, które zaczynamy publikować. Najpierw ON, czyli Bogdan zwany Bodziem lub Bodziankiem.

Kiedy i jak poznałeś Marię?
– To był przypadek i nikogo za to nie mogę winić.

A teraz to rozwiń.
– Poznałem jej brata, pracowaliśmy w jednym zakładzie, ja potem wyjeżdżałem na delegację, a wracałem do Gorzowa. Mieszkałem w ZREMB-owskim hotelu robotniczym przy Fabrycznej. Więc jak przyjeżdżałem, to czasami przychodziłem do jego domu. To było raptem 150 m. I coś tam latało po tej chacie. To była ona.

Po jakim czasie się pobraliście?
– To był słuszny czas. Znaliśmy się chyba trzy lub cztery lata. Ona chodziła do liceum. Później poszła studiować. Ja znowu gdzieś zniknąłem w świecie. Potem wojsko się pojawiło. Trafiłem do Dęblina.

I po tych wszystkich odejściach, wracaliście do siebie jak bumerang?

– Nie. To znowu był przypadek. Ona miała już swoje życie, coś się nie ułożyło. Nawet specjalnie nie pytałem, dlaczego wróciła z Wrocławia. Studiowała tam geologię. Do tej pory interesuje się kamykami. Cyśkę (najmłodszą wnuczkę) też tym zaraziła. A pobraliśmy się w 1979 roku.

Co was do siebie przyciągnęło? Byłeś tak samo targany podróżniczo jak Maria?

– Ja miałem taką pracę. Nie mieszkałem na miejscu. Jeździłem po całej Polsce i obmieszkałem ją. Po ślubie zmieniłem firmę, ale roboty też miałem wyjazdowe. Ciągle byłem w delegacji. Chyba ze cztery lata.

A dlaczego uznaliście, że razem pójdziecie przez świat?

– No wiesz, zrobiliśmy sobie dziecko. Byliśmy z wizytą u szkolnej koleżanki Maryśki. Zobaczyliśmy ich dziecko i powiedzieliśmy: „To idziemy zrobić sobie”. Ich pierwsza była dziewczynka. U nas miał być Łukasz, a urodziła się Magda.

Jak wam się żyło w latach 80.?

– Ja żyłem bardzo dobrze. Miałem dobrą pracę. Jak nastąpiły zmiany polityczne, już byliśmy po ślubie, okres przejściowy ogólnie był trudny, a potem w 1991 r. wreszcie wyjechałem do pracy do Niemiec. Miałem umowę na rok, wszystko na legalu, ale w pierwszym tygodniu uległem wypadkowi. To był błąd ludzki. Nie uważał ten, który jechał. A ja na plecach oczu nie mam. Co innego robiłem i tyle. W szpitalu spędziłem pół roku.

Potem wróciłeś do Polski?

– Dwa lata czekałem na komisję. Przez dwa lata nie dostałem z ZUS-u ani złotówki.

A co z życiem?

– Życie musiałem zmienić o 360 stopni. Nie 180, a 360. Na nowo szukać jakiegoś zajęcia. Już mnie nikt nie przyjął do pracy na wysokościach. A jak trafiłem wreszcie na komisję, pani doktor spytała, czy palę i powiedziała, że może dać mi rentę na dwa lata. A to jest częściowa amputacja stopy. Ale ten stan zawdzięczam opiece w Niemczech. U nas, jak trafiłem na urlop w przerwie między operacjami, pojechałem do szpitala, by zmienili mi opatrunek. Popatrzyli, coś tam psiknęli i powiedzieli, żebym jechał tam, gdzie mi to robili. No i mam się cieszyć, bo u nas miałbym uciętą nogę pod kolanem.

Aż tak?

– Tam poszła zgorzel, więc robili mi kilkanaście operacji, żeby ją powstrzymać. Potem były jeszcze operacje przebudowy stawu. Łącznie miałem ich chyba z 15 czy 16.

Musiałeś odmienić swoje życie o 360 stopni, a na ile sam siebie zmieniłeś?

– Myślę, że stałem się weselszy. Nie czekam na okazję, żeby gdzieś polecieć. Leżąc tyle czasu, już widziałem siebie, że ganiam. Nie poddałem się. Twardym trzeba być i koniec.

A jaką byś dał radę ludziom, którzy przeżywają problemy, załamują się, ciężko do nich dotrzeć?
– To mózg trzeba sobie ustawić, bo wszystko dzieje się w głowie, nigdzie indziej. Ludzie nieustannie sobie coś tam powtarzają i potem wierzą w to, co myślą.

To co masz w sobie takiego, że ciebie twój mózg nie oszukuje?

– Moja żona zawsze mówi: „Bogdan głupi jesteś”. Może to jest ten ratunek.

Trochę cię zatrzymała ta sytuacja wypadkowa jeśli chodzi o podróże.

– Oj, bardzo.

Potem jakoś sobie poradziłeś.

– Pracy nie znalazłem. Sam założyłem komis i działałem, dopóki nie postanowiono, że PFRON będzie płacił zdrowotne. Mało się zarabiało, ale było zajęcie. Wreszcie stwierdziłem, że zaczynam dokładać. Dlatego zamknąłem firmę.

Ile lat miały wtedy dzieci?

– Magda 12, Łukasz 11.

I Maria, kiedy ty byłeś szpitalu, w domu opiekowała się nimi.

– Mało tego, sama poszła na operację tarczycy. Ja wtedy przyjechałem na przepustkę, a do dzieci przychodził teść.

Kiedy zaczęło się podróżowanie dla przyjemności?

– Marzenia były zawsze. Pierwszy wyjazd na wycieczkę miałem w ostatniej klasie szkoły podstawowej. To był początek lat 70. Nigdy wcześniej nigdzie nie jeździłem. A wtedy pojechaliśmy do Gdańska z grupą. A pierwsze dorosłe wypady – jak już zacząłem pracę – to były wyjazdy na ryby.

Kiedy zaplanowaliście pierwszą wspólną dłuższą wyprawę?

– Plany były znacznie wcześniej, ale ona nie miała tyle urlopu. No i wyjeżdżaliśmy na dwutygodniowe czy tygodniowe wyprawy kilka razy w roku. Jeździliśmy nawet na Białoruś, na Ukrainę. Skandynawia przyszła później. Tata Marii organizował wycieczki z PTTK-u i Koła Turystycznego Energetyk. Maryśka z nimi jeździła. Ja chyba tylko raz.

Teraz robisz za drivera.

– Tak.

Jesteś odpowiedzialny za wszystko, co związane z samochodem i jazdą. Jeśli się coś zdarzy, to nawet kiedy nie masz narzędzi, potrafisz naprawić koło. Ale ostatni wyjazd trochę ci napsocił.

– Ja zawsze mówię, że co komu przeznaczone, na drodze rozkraczone. I to wszystko się działo na drodze. To nie było tak, że wpadłem do rowu czy na drugi pojazd. To były uszkodzenia mechaniczne. Z buta też zelówkę urwiesz. A to był przypadek. Nie robię z tego tragedii.

Podobno miałeś całkiem dobry nastrój?
– Bo ja wtedy włączam program naprawczy w głowie i reszta mnie nie interesuje.

Ile kilometrów przejechałeś w życiu samochodami?

– Chyba z dwa i pół miliona. W tamtym roku Google krzyczał na mnie, że okrążyłem dwa razy kulę ziemską.

Gdzie było najtrudniej?

– Myślę, że ostatnio. Za dużo awarii. Łącznie z rozerwaną oponą. I dałem radę sam, mimo że mam ubezpieczenie ADAC, to łotewskie służby nie umiały się z nami dogadać, choć przecież ubezpieczenie jest na całą Europę. Poradziłem sobie. Polazłem do pani gospodyni, pogadałem i załatwione. Później drugie koło wymieniali na wulkanizacji prawie w nocy. Udało się, bo długo pracowali. No i na najwyższej górze w Norwegii nie otworzył nam się zaworek ciśnieniowy w zbiorniczku wyrównawczym. Tam są strome góry, a on nie puścił ciśnienia. Rozerwało wąż. Ale nie ten zwykły kawałek z zaciskami, ale gruby z plastikiem. Musiałem go pozszywać na swój sposób i korek naprawić, bo to była sobota na zachodzie Norwegii. Nie mogłem czekać do poniedziałku, bo w poniedziałek już byliśmy w Szwecji. Więc załatwiłem sprawę przy użyciu plecionki wędkarskiej. Zrobiłem specjalne węzły, żeby zawór dolny był szczelny.

Skąd u ciebie taka umiejętność naprawy wszystkiego? Potrafisz też wymienić koło w lesie bez lewarka.
– No tak. Skąd się to wzięło? Jako dziecko siedziałam ciągle w domu, nigdzie nie jeździłem. Dziadek miał poniemiecki warsztat stolarski w Chłopinach, więc ja tam do niego wędrowałem. Zamykałem się, coś sobie ciąłem, robiłem stolarkę, aż dziadek mnie packą wyganiał. Ale zacięcie zostało. Ojciec też coś robił, a ja się przyglądałem tylko i też nie za długo, bo był bardzo nerwowy – chyba bardziej niż ja, jak coś robię. Raz złożył motor, patrzy, dwie śruby zostały. No to był koniec świata, więc już wtedy nie chodziłem. Ale wiele rzeczy samoistnie do mnie przyszło. To tak, jak gdzieś jedziesz i poznajesz historię miejsca. Historia jest jak kopanie studni. Przy naprawach też tak jest. Najpierw musisz pomyśleć, jak to działa, jak np. oszukać komputer, żeby jeździć bez zbiornika paliwa, a żeby samochód myślał, że coś pompuje.

Dziś do zdobywania wiedzy wykorzystujesz również narzędzia komunikacji.

– Bez tego się nie da.

Dzięki temu szperaniu po necie macie specjalne wyposażenie na wyjazd. To ty wynalazłeś namiot, czy Maria?
– Wspólnie. Wspólnie. Były różne pomysły, aż wreszcie wybraliśmy ten najniższy, bo chodziło o wysokość samochodu. Wiele wjazdów na parkingi jest ograniczonych do maksymalnie 180 cm. Więc jak założysz na vana bagażnik, to już nie wjedziesz. A spanie jest świetne, bo to jest prostu sypialnia. Łóżko bez podłogi obok.

Za każdym razem coś nowego dokupujecie. A to pralkę, toaletę, lodóweczkę. Zwykły człowiek, który wybiera się w podróż, czasem nawet o tym nie pomyśli. Wy wiedzieliście, że to jest potrzebne.

– Jeżeli jedziesz drugi raz w to samo miejsce, to już korygujesz. Wiesz, czego nie brać, co jest zbędne. Ale zawsze bierze się coś więcej, co nie zostanie użyte, bo w części opisów, które czytamy, wychodzi jakaś przesada. Ludzie robią to chyba, żeby było dramatycznie. Bo piszą, że np. jest zimno, że komary cię wynoszą w nocy z łóżka. Ja takim panikarzem nie byłem. Patrzyłem na różne rzeczy z przymrużeniem oka. Ale wiesz, jeśli coś masz, to się nie martwisz.

Cdn.

Hanna Kaup

foto archiwum własne

Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
, zdjęcie 1/8

, zdjęcie 2/8

, zdjęcie 3/8

, zdjęcie 4/8

, zdjęcie 5/8

, zdjęcie 6/8

, zdjęcie 7/8

, zdjęcie 8/8


27 grudnia 2024 08:42, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Maria Wacławek (IP: 109.x.x.96) w dniu 28.12.2024, 18:17 napisał(a):
Przeczytałam fajna to była lektura..

Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Otwarty piknik nie tylko dla mam
Miasto Gorzów Wielkopolski oraz Lubuski Oddział Wojewódzki NFZ wraz z partnerami zapraszają mieszkańców na wydarzenie profilaktyczne pn. „Silna, zdrowa, świadoma ... <czytaj dalej>
Zmora do odwołania?
„Radny nie może prowadzić działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której uzyskał mandat, a także zarządzać taką działalnością ... <czytaj dalej>
O spółce Lubuski Transport Publiczny
Na jakim etapie jest obecnie działalność spółki Lubuski Transport Publiczny? Jakie są szanse na Punkt Utrzymania Taboru w Gorzowie Wielkopolskim? ... <czytaj dalej>
Komunikacja.org odpowiada Marszałkowi
Publikujemy oficjalną odpowiedź stowarzyszenia „Komunikacja.org” z 14 kwietnia 2026 r. na stanowisko Urzędu Marszałkowskiego w sprawie utworzenia dodatkowego lubuskiego punktu ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Reczulski Krzysztof Usługi Szewskie

ul. Pocztowa 5, Gorzów Wlkp.
tel. 95 728 02 10
branża: Szewskie usługi <czytaj dalej>
Tom-Trans T.T Mokosa Tomasz

ul. Armii Ludowej 13 l. 22, Gorzów Wlkp.
tel. 697 725 184
branża: Transport samochodowy <czytaj dalej>
"i Web Dev" Tomasz Przybylski

ul. Kazimierza Wielkiego 71 lok. 8, Gorzów Wlkp.
tel. 697 157 644
branża: Komputery - oprogramowanie <czytaj dalej>

Kalendarium eventów
«maj 2026»
PWŚCPSN
    
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_admin.jpg
admin ego:
Wszystko jest możliwe
Pałac w Dolsku ma swoją stronę na Wikipedii, własną zatytułowaną „Miejsce z duszą” na https://dolskpalace.eu/, a Fundacja Pałac w Dolsku - Stiftung Schloss Dölzig – na Facebooku. O tym szczególnym ... <czytaj dalej>
Złap drzewa w kadr
Pasjonujesz się fotografią i kochasz naturę? Weź udział w konkursie <czytaj dalej>
Bez korzeni nie zakwitniesz
Archiwa Państwowe oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej zapraszają uczniów klas 4-7 <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0984.jpg
admin ego:
Najgłośniejsza historia miłosna
To była jedna z najgłośniejszych historii miłosnych XIX-wiecznej Danii. Ona ... <czytaj dalej>
admin ego:
Maleńkie cudo
Wysepka Gavnø jest niewiele większa od Enø. Ma 5,6 km ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
W Gorzowie najniższe ceny mieszkań na rynku wtórnym
Gorzów Wielkopolski, Kielce, Łódź, Katowice. Tylko w czterech miastach wojewódzkich ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Więźniowie czwartego piętra
Polska nie jest przygotowana na wyzwania starzejącego się społeczeństwa. Pani Hanna ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_1488:
Trwa sprawdzanie gospodarności spółek skarbu państwa....... Ciąg dalszy nastąpi.... <czytaj dalej>
Anonim_2767:
co to za feministyczny zjazd <czytaj dalej>
Anonim_8311:
Podpisanie nielegalnych dokumentów, ale odmowa podania do wiadomości treści podpisanych umów to chyba jakiś kabaret..... <czytaj dalej>
Anonim_8311:
Z jakiej paki rząd sobie podpisuje umowy bez zgody społeczeństwa i sejmu, ale w jego imieniu. Osoby, które dzisiaj złożyły podpisy pod jakimkol <czytaj dalej>
Anonim_3132:
A było, jest i będzie tak : "Psy szczekają karawana jedzie dalej"
Natomiast Gorzów z roku na rok coraz bardziej marginalizowany!! <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej