czwartek 10 września 2026     Irma, Mikołaj, Łukasz
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
Hanna Kaup BLOG

« powrót
Z życia włóczykijów nieoczywistych (1)
eGorzowska - 14617_SEGFN6j2o9jX7c3F0Sgp.jpgW związku z zakończeniem projektu „Łączą nas ludzie i miejsca w podróży” oraz faktem, że nie wszyscy mogli dostać biuletyn, publikujemy materiały, które zostały tam zamieszczone. Dziś przedstawiamy – choć ich przedstawiać nie trzeba – Gontowca Podróżnego, czyli Bogdana i Marię Gontów. Ich blog na naszej stronie można czytać w każdej chwili. Ale o nich dowiecię się więcej z rozmów, które zaczynamy publikować. Najpierw ON, czyli Bogdan zwany Bodziem lub Bodziankiem.

Kiedy i jak poznałeś Marię?
– To był przypadek i nikogo za to nie mogę winić.

A teraz to rozwiń.
– Poznałem jej brata, pracowaliśmy w jednym zakładzie, ja potem wyjeżdżałem na delegację, a wracałem do Gorzowa. Mieszkałem w ZREMB-owskim hotelu robotniczym przy Fabrycznej. Więc jak przyjeżdżałem, to czasami przychodziłem do jego domu. To było raptem 150 m. I coś tam latało po tej chacie. To była ona.

Po jakim czasie się pobraliście?
– To był słuszny czas. Znaliśmy się chyba trzy lub cztery lata. Ona chodziła do liceum. Później poszła studiować. Ja znowu gdzieś zniknąłem w świecie. Potem wojsko się pojawiło. Trafiłem do Dęblina.

I po tych wszystkich odejściach, wracaliście do siebie jak bumerang?

– Nie. To znowu był przypadek. Ona miała już swoje życie, coś się nie ułożyło. Nawet specjalnie nie pytałem, dlaczego wróciła z Wrocławia. Studiowała tam geologię. Do tej pory interesuje się kamykami. Cyśkę (najmłodszą wnuczkę) też tym zaraziła. A pobraliśmy się w 1979 roku.

Co was do siebie przyciągnęło? Byłeś tak samo targany podróżniczo jak Maria?

– Ja miałem taką pracę. Nie mieszkałem na miejscu. Jeździłem po całej Polsce i obmieszkałem ją. Po ślubie zmieniłem firmę, ale roboty też miałem wyjazdowe. Ciągle byłem w delegacji. Chyba ze cztery lata.

A dlaczego uznaliście, że razem pójdziecie przez świat?

– No wiesz, zrobiliśmy sobie dziecko. Byliśmy z wizytą u szkolnej koleżanki Maryśki. Zobaczyliśmy ich dziecko i powiedzieliśmy: „To idziemy zrobić sobie”. Ich pierwsza była dziewczynka. U nas miał być Łukasz, a urodziła się Magda.

Jak wam się żyło w latach 80.?

– Ja żyłem bardzo dobrze. Miałem dobrą pracę. Jak nastąpiły zmiany polityczne, już byliśmy po ślubie, okres przejściowy ogólnie był trudny, a potem w 1991 r. wreszcie wyjechałem do pracy do Niemiec. Miałem umowę na rok, wszystko na legalu, ale w pierwszym tygodniu uległem wypadkowi. To był błąd ludzki. Nie uważał ten, który jechał. A ja na plecach oczu nie mam. Co innego robiłem i tyle. W szpitalu spędziłem pół roku.

Potem wróciłeś do Polski?

– Dwa lata czekałem na komisję. Przez dwa lata nie dostałem z ZUS-u ani złotówki.

A co z życiem?

– Życie musiałem zmienić o 360 stopni. Nie 180, a 360. Na nowo szukać jakiegoś zajęcia. Już mnie nikt nie przyjął do pracy na wysokościach. A jak trafiłem wreszcie na komisję, pani doktor spytała, czy palę i powiedziała, że może dać mi rentę na dwa lata. A to jest częściowa amputacja stopy. Ale ten stan zawdzięczam opiece w Niemczech. U nas, jak trafiłem na urlop w przerwie między operacjami, pojechałem do szpitala, by zmienili mi opatrunek. Popatrzyli, coś tam psiknęli i powiedzieli, żebym jechał tam, gdzie mi to robili. No i mam się cieszyć, bo u nas miałbym uciętą nogę pod kolanem.

Aż tak?

– Tam poszła zgorzel, więc robili mi kilkanaście operacji, żeby ją powstrzymać. Potem były jeszcze operacje przebudowy stawu. Łącznie miałem ich chyba z 15 czy 16.

Musiałeś odmienić swoje życie o 360 stopni, a na ile sam siebie zmieniłeś?

– Myślę, że stałem się weselszy. Nie czekam na okazję, żeby gdzieś polecieć. Leżąc tyle czasu, już widziałem siebie, że ganiam. Nie poddałem się. Twardym trzeba być i koniec.

A jaką byś dał radę ludziom, którzy przeżywają problemy, załamują się, ciężko do nich dotrzeć?
– To mózg trzeba sobie ustawić, bo wszystko dzieje się w głowie, nigdzie indziej. Ludzie nieustannie sobie coś tam powtarzają i potem wierzą w to, co myślą.

To co masz w sobie takiego, że ciebie twój mózg nie oszukuje?

– Moja żona zawsze mówi: „Bogdan głupi jesteś”. Może to jest ten ratunek.

Trochę cię zatrzymała ta sytuacja wypadkowa jeśli chodzi o podróże.

– Oj, bardzo.

Potem jakoś sobie poradziłeś.

– Pracy nie znalazłem. Sam założyłem komis i działałem, dopóki nie postanowiono, że PFRON będzie płacił zdrowotne. Mało się zarabiało, ale było zajęcie. Wreszcie stwierdziłem, że zaczynam dokładać. Dlatego zamknąłem firmę.

Ile lat miały wtedy dzieci?

– Magda 12, Łukasz 11.

I Maria, kiedy ty byłeś szpitalu, w domu opiekowała się nimi.

– Mało tego, sama poszła na operację tarczycy. Ja wtedy przyjechałem na przepustkę, a do dzieci przychodził teść.

Kiedy zaczęło się podróżowanie dla przyjemności?

– Marzenia były zawsze. Pierwszy wyjazd na wycieczkę miałem w ostatniej klasie szkoły podstawowej. To był początek lat 70. Nigdy wcześniej nigdzie nie jeździłem. A wtedy pojechaliśmy do Gdańska z grupą. A pierwsze dorosłe wypady – jak już zacząłem pracę – to były wyjazdy na ryby.

Kiedy zaplanowaliście pierwszą wspólną dłuższą wyprawę?

– Plany były znacznie wcześniej, ale ona nie miała tyle urlopu. No i wyjeżdżaliśmy na dwutygodniowe czy tygodniowe wyprawy kilka razy w roku. Jeździliśmy nawet na Białoruś, na Ukrainę. Skandynawia przyszła później. Tata Marii organizował wycieczki z PTTK-u i Koła Turystycznego Energetyk. Maryśka z nimi jeździła. Ja chyba tylko raz.

Teraz robisz za drivera.

– Tak.

Jesteś odpowiedzialny za wszystko, co związane z samochodem i jazdą. Jeśli się coś zdarzy, to nawet kiedy nie masz narzędzi, potrafisz naprawić koło. Ale ostatni wyjazd trochę ci napsocił.

– Ja zawsze mówię, że co komu przeznaczone, na drodze rozkraczone. I to wszystko się działo na drodze. To nie było tak, że wpadłem do rowu czy na drugi pojazd. To były uszkodzenia mechaniczne. Z buta też zelówkę urwiesz. A to był przypadek. Nie robię z tego tragedii.

Podobno miałeś całkiem dobry nastrój?
– Bo ja wtedy włączam program naprawczy w głowie i reszta mnie nie interesuje.

Ile kilometrów przejechałeś w życiu samochodami?

– Chyba z dwa i pół miliona. W tamtym roku Google krzyczał na mnie, że okrążyłem dwa razy kulę ziemską.

Gdzie było najtrudniej?

– Myślę, że ostatnio. Za dużo awarii. Łącznie z rozerwaną oponą. I dałem radę sam, mimo że mam ubezpieczenie ADAC, to łotewskie służby nie umiały się z nami dogadać, choć przecież ubezpieczenie jest na całą Europę. Poradziłem sobie. Polazłem do pani gospodyni, pogadałem i załatwione. Później drugie koło wymieniali na wulkanizacji prawie w nocy. Udało się, bo długo pracowali. No i na najwyższej górze w Norwegii nie otworzył nam się zaworek ciśnieniowy w zbiorniczku wyrównawczym. Tam są strome góry, a on nie puścił ciśnienia. Rozerwało wąż. Ale nie ten zwykły kawałek z zaciskami, ale gruby z plastikiem. Musiałem go pozszywać na swój sposób i korek naprawić, bo to była sobota na zachodzie Norwegii. Nie mogłem czekać do poniedziałku, bo w poniedziałek już byliśmy w Szwecji. Więc załatwiłem sprawę przy użyciu plecionki wędkarskiej. Zrobiłem specjalne węzły, żeby zawór dolny był szczelny.

Skąd u ciebie taka umiejętność naprawy wszystkiego? Potrafisz też wymienić koło w lesie bez lewarka.
– No tak. Skąd się to wzięło? Jako dziecko siedziałam ciągle w domu, nigdzie nie jeździłem. Dziadek miał poniemiecki warsztat stolarski w Chłopinach, więc ja tam do niego wędrowałem. Zamykałem się, coś sobie ciąłem, robiłem stolarkę, aż dziadek mnie packą wyganiał. Ale zacięcie zostało. Ojciec też coś robił, a ja się przyglądałem tylko i też nie za długo, bo był bardzo nerwowy – chyba bardziej niż ja, jak coś robię. Raz złożył motor, patrzy, dwie śruby zostały. No to był koniec świata, więc już wtedy nie chodziłem. Ale wiele rzeczy samoistnie do mnie przyszło. To tak, jak gdzieś jedziesz i poznajesz historię miejsca. Historia jest jak kopanie studni. Przy naprawach też tak jest. Najpierw musisz pomyśleć, jak to działa, jak np. oszukać komputer, żeby jeździć bez zbiornika paliwa, a żeby samochód myślał, że coś pompuje.

Dziś do zdobywania wiedzy wykorzystujesz również narzędzia komunikacji.

– Bez tego się nie da.

Dzięki temu szperaniu po necie macie specjalne wyposażenie na wyjazd. To ty wynalazłeś namiot, czy Maria?
– Wspólnie. Wspólnie. Były różne pomysły, aż wreszcie wybraliśmy ten najniższy, bo chodziło o wysokość samochodu. Wiele wjazdów na parkingi jest ograniczonych do maksymalnie 180 cm. Więc jak założysz na vana bagażnik, to już nie wjedziesz. A spanie jest świetne, bo to jest prostu sypialnia. Łóżko bez podłogi obok.

Za każdym razem coś nowego dokupujecie. A to pralkę, toaletę, lodóweczkę. Zwykły człowiek, który wybiera się w podróż, czasem nawet o tym nie pomyśli. Wy wiedzieliście, że to jest potrzebne.

– Jeżeli jedziesz drugi raz w to samo miejsce, to już korygujesz. Wiesz, czego nie brać, co jest zbędne. Ale zawsze bierze się coś więcej, co nie zostanie użyte, bo w części opisów, które czytamy, wychodzi jakaś przesada. Ludzie robią to chyba, żeby było dramatycznie. Bo piszą, że np. jest zimno, że komary cię wynoszą w nocy z łóżka. Ja takim panikarzem nie byłem. Patrzyłem na różne rzeczy z przymrużeniem oka. Ale wiesz, jeśli coś masz, to się nie martwisz.

Cdn.

Hanna Kaup

foto archiwum własne

Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
, zdjęcie 1/8

, zdjęcie 2/8

, zdjęcie 3/8

, zdjęcie 4/8

, zdjęcie 5/8

, zdjęcie 6/8

, zdjęcie 7/8

, zdjęcie 8/8


27 grudnia 2024 08:42, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Maria Wacławek (IP: 109.x.x.96) w dniu 28.12.2024, 18:17 napisał(a):
Przeczytałam fajna to była lektura..

Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Trwają spotkania dyskusyjne
Cykl spotkań dyskusyjnych w Budżecie Obywatelskim 2027 już trwa. Za nami dwa pierwsze spotkania, a przed nami kolejne. Udział w ... <czytaj dalej>
Słowianka wyjaśnia
Arena Gorzów pozostaje otwarta dla sportu. Słowianka wyjaśnia sytuację piłkarzy ręcznych. W związku z pojawiającymi się informacjami dotyczącymi korzystania przez drużynę ... <czytaj dalej>
Miasto się chwali, że uszczelniło system
Pół roku nowego systemu gospodarki odpadami. Pierwsze dane są obiecujące. Po sześciu miesiącach funkcjonowania nowego systemu gospodarowania odpadami w Gorzowie można ... <czytaj dalej>
Stypendia czekają. Sprawdź, co musisz wiedzieć
W tym materiale przeczytasz o wszelkich stypendiach, o które można się już ubiegać. Lubuskie Talenty Rusza kolejna edycja Lubuskich Talentów - Programu ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Metalbechta inż. Krzysztof Bechta

ul. Siedlicka 13, Gorzów Wlkp.
tel. 601 184 020
branża: Bramy, kraty, ogrodzenia <czytaj dalej>
"Puls" S.C. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej

ul. Piłsudskiego 1 a, Gorzów Wlkp.
tel. 95 725 93 38
branża: Pielęgniarki, pomoc pielęgniarska <czytaj dalej>
Sulska Anna Kancelaria Notarialna

ul. Dzieci Wrzesińskich 1, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 39 67
branża: Notariusze <czytaj dalej>

Kalendarium eventów
«wrzesień 2026»
PWŚCPSN
 
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
    
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_admin.jpg
admin ego:
Wszystko jest możliwe
Pałac w Dolsku ma swoją stronę na Wikipedii, własną zatytułowaną „Miejsce z duszą” na https://dolskpalace.eu/, a Fundacja Pałac w Dolsku - Stiftung Schloss Dölzig – na Facebooku. O tym szczególnym ... <czytaj dalej>
Pokaż kolorowe miasto
Spójrz kreatywnie na miasto. Uchwyć jego kolory w obiektywie. Weź <czytaj dalej>
Festiwal Roślin
W Gorzowie Wielkopolskim odbywa się Festiwal Roślin. Festiwal Roślin to kolejna <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0531.jpg
admin ego:
Na finał trafiliśmy do Cyrku
Ostatni dzień na szwedzkiej ziemi spędziliśmy w Skanii. Zmieniły się ... <czytaj dalej>
admin ego:
Pożegnanie ze Szwecją
Wszystko kiedyś się kończy, nawet nasza podróż po Szwecji. Właśnie ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
System ocen przychodni będzie wpływać na ich finansowanie
Narodowy Fundusz Zdrowia pracuje nad zarządzeniem wprowadzającym osiem wskaźników, według ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Co się dzieje z dzisiejszą młodzieżą?
Mały cesarz z telefonem, czyli jak wyhodować tyrana i dziwić ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Do 1156:
Głupotą jest to co tu wypisujesz wciąż sfrustrowany człowieku. Ale tobie już nic nie pomoże. Biadolenie to jedyne co ci zostało <czytaj dalej>
Anonim_1156:
głupota pokazywać coś kolorowe.
prawdziwa sztuka odwzorowuje rzeczywistosć w takiej formie jaką jest im bliżej prawdy tym lepiej. tak z f <czytaj dalej>
Anonim_2992:
UWAGA!System zdrowia upadł! Co za głupota pisać o profilaktyce poprzez badania dla 20 latków. Dlaczego nikt nie mówi o profilaktyce poprzez drow <czytaj dalej>
m:
Farby zabraklo? Ja rozumiem że wszystkie nowe osiedla to mus "black and white" - taka moda. Ale zabytkowe kamienice? <czytaj dalej>
Anonim_1156:
staleczka potrzebuja 2 bańki na rozegranie 4 meczów o przetrwanie w extralidze.
+ 6 baniek rocznie na to by mogła funkcjonować
inne <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej