sobota 10 października 2026     Paulina, Daniel, Franciszek
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Co się dzieje z dzisiejszą młodzieżą?
eGorzowska - 16036_szT7vcNvu5Caa2CD2O96.jpgMały cesarz z telefonem, czyli jak wyhodować tyrana i dziwić się, że żąda tronu.

Jest taki szczególny gatunek współczesnego rodzica, który potrafi kupić dziecku smartfon o mocy centrum dowodzenia lotami kosmicznymi, hulajnogę pędzącą szybciej niż rozsądek po trzecim espresso, buty droższe niż lodówka babci, a potem usiąść przy kuchennym stole z miną człowieka zdradzonego przez cywilizację i zapytać: „Co się dzieje z tą dzisiejszą młodzieżą?”. Otóż dzieje się głównie to, co wcześniej stało się z dorosłymi, tylko w wersji młodszej, głośniejszej, bardziej roszczeniowej i z lepszym zasięgiem.

Dzieci nie spadły nam z TikToka jak cyfrowe meteoryty, nie wykluły się z tabletu i nie przyszły na świat z naturalną potrzebą scrollowania do utraty kontaktu z bazą. One po prostu świetnie odrobiły lekcję, którą im codziennie zadawaliśmy. Patrzyły, słuchały, nasiąkały, kopiowały, a potem - ku naszemu zdumieniu - zaczęły zachowywać się dokładnie tak, jak je nauczyliśmy. Skandal, doprawdy!

Przez lata hodowaliśmy w domach małych cesarzy w skarpetkach antypoślizgowych, którym świat miał nie przeszkadzać, nie wymagać, nie nudzić, nie męczyć, nie frustrować i broń Boże nie stawiać oporu, bo opór mógłby naruszyć delikatną konstrukcję psychiczną naszego słoneczka. Dawniej dziecko, kiedy się nudziło, brało patyk i robiło z niego miecz, różdżkę, mikrofon, konia albo granicę państwa, której należało bronić przed kuzynem. Dziś dziecko, kiedy się nudzi, dostaje ekran, żeby przypadkiem nie musiało spotkać się z własną wyobraźnią, bo jeszcze by się okazało, że coś tam w głowie żyje bez ładowarki.

Nazywamy to troską, choć często wygląda to bardziej jak obsługa hotelowa dziecięcego ego w standardzie all inclusive. Dowozimy atrakcje, podtykamy rozrywki, negocjujemy obowiązki, usprawiedliwiamy fochy, tłumaczymy chamstwo „przebodźcowaniem”, lenistwo „wrażliwością”, a brak szacunku „trudnym etapem rozwojowym”, bo przecież „diagnoza” brzmi znacznie lepiej niż brutalnie proste: ktoś tu nie dostał granic, a ktoś inny nie miał odwagi ich postawić.

Granice są dziś słowem podejrzanym. Trochę jak gluten na warsztatach jogi albo cukier na zebraniu świadomych matek z klasy pierwszej. Wszyscy wiedzą, że istnieją, ale lepiej nie wymawiać ich zbyt głośno, bo komuś może spaść komfort psychiczny na panele.

Tymczasem dziecko bez granic nie jest wolnym duchem galopującym po łące możliwości. Jest pasażerem auta, w którym nikt nie trzyma kierownicy, hamulec służy za ozdobę, a dorosły z tylnego siedzenia mówi: „Kochanie, sama zdecyduj, czy jedziemy pod prąd, mamusia nie chce ci narzucać swojej wizji skrzyżowania”. Potem auto ląduje w rowie, a winni są oczywiście nauczyciele, szkoła, internet, rówieśnicy, hormony, pogoda, Księżyc w Byku i pani od matematyki, która bezczelnie zażądała zeszytu.

Największym kłamstwem współczesnego rodzicielstwa jest przekonanie, że miłość musi być pluszowa, pachnąca świecą sojową i pozbawiona słowa „nie”. Że dobra matka to ta, która rozumie wszystko, wybacza wszystko, tłumaczy wszystko, po wszystkim robi kakao i jeszcze przeprasza, że kakao nie było bardziej empatyczne. Że dobry ojciec to kolega w większych butach, który zamiast wymagać - negocjuje, zamiast prowadzić - pyta o zgodę, a zamiast stawiać granice - organizuje debatę obywatelską przy lodówce.

Dziecko nie potrzebuje rodzica w wersji koleżeńskiej, miękkiej, niskokalorycznej i łatwej w obsłudze. Nie potrzebuje kumpla, menedżera atrakcji, rzecznika prasowego od usprawiedliwiania w szkole ani działu reklamacji od całego świata. Potrzebuje dorosłego. Takiego niewygodnego wynalazku, który umie powiedzieć: „Rozumiem, że ci się nie chce, ale masz to zrobić”. To zdanie nie nadaje się na kubek z motywacyjnym napisem. Nie brzmi jak afirmacja z Instagrama. Nie ma w sobie brokatu rozwojowego. Ma jednak jedną zaletę, której brakuje wielu współczesnym poradnikom wychowawczym: działa poza internetem.

Jeśli dziecko umie nazwać siedem odcieni swojego dyskomfortu, ale nie umie wynieść śmieci bez negocjacji przypominających rozmowy pokojowe po konflikcie międzynarodowym, to może jednak coś poszło nie tak. Jeśli nastolatek zna techniki oddechowe, pojęcie dobrostanu i prawo do odpoczynku, ale dostaje drgawek egzystencjalnych, kiedy ma odłożyć telefon na godzinę, to nie mamy wychowania emocjonalnego, tylko bezradność w ładnym opakowaniu. Jeśli dziecko doskonale wie, co mu się należy, ale nie ma bladego pojęcia, co należy do niego, to znaczy, że prawa odpięły się od obowiązków i poszły na samotny spacer po deptaku egoizmu.

Najzabawniejsze, choć właściwie bardziej tragiczne, jest nasze dorosłe zdumienie. Najpierw dajemy dziecku ekran, żeby zjadło obiad, nie przeszkadzało w rozmowie, wytrzymało w poczekalni, przetrwało podróż, dało nam pół godziny świętego spokoju, po czym po kilku latach jesteśmy autentycznie obrażeni, że ekran stał się ważniejszy niż rozmowa z nami. To trochę tak, jakby przez dekadę karmić domowego smoka benzyną, a potem z pretensją pytać, kto podpalił firanki. I nie, nie chodzi o powrót do zimnego chowu, wojskowej musztry i rodzica, którego głównym narzędziem wychowawczym było spojrzenie spod brwi oraz zdanie: „dzieci i ryby głosu nie mają”. Nikt rozsądny nie tęskni za emocjonalną Syberią. Chodzi o to, żeby nie pomylić czułości z kapitulacją, rozmowy z referendum, bliskości z usługą, a miłości z obowiązkiem spełniania każdej zachcianki. Czułość bez wymagań pięknie wygląda na zdjęciu w beżowym filtrze. W życiu codziennym produkuje ludzi z wielkimi potrzebami, małą odpornością i przekonaniem, że dyskomfort jest zamachem na ich godność osobistą.

Dziecko musi czasem przegrać, żeby odkryć, że porażka nie jest końcem świata, tylko informacją zwrotną. Musi się znudzić, żeby dowiedzieć się, że w głowie ma coś więcej niż powiadomienia. Musi się zmęczyć, pobrudzić, przewrócić, wejść za wysoko, zejść za szybko i spróbować jeszcze raz, bo bez kontaktu z prawdziwym światem wychowujemy nie człowieka, lecz porcelanową figurkę z dostępem do internetu. Musi też usłyszeć, że mama nie jest koleżanką, tata nie jest taksówką z portfelem, nauczyciel nie jest animatorem czasu wolnego, a dom nie jest pensjonatem, w którym obsługa bezszelestnie sprząta po gościu z klasy szóstej.

W tym wszystkim najbardziej brakuje nam dorosłości. Nie tej nadętej, pomnikowej, kaznodziejskiej, ale zwykłej, codziennej, trochę upierdliwej i bardzo potrzebnej. Dorosłości, która nie boi się powiedzieć „nie”, nie mdleje na widok dziecięcego focha, nie składa dymisji po pierwszym trzaśnięciu drzwiami i nie myli świętego spokoju z wychowaniem.

Dzieci nie potrzebują kolejnej aplikacji do samoregulacji, jeśli obok siedzi dorosły rozregulowany jak stare radio. Nie potrzebują kazań o szacunku, jeśli widzą, jak rodzic warczy na kasjerkę, nauczycielkę i własną matkę przez telefon. Nie potrzebują wykładów o ruchu, jeśli dorośli po pracy przyrastają do kanapy jak mech do północnej strony drzewa. Nie potrzebują moralitetów o ekranach, jeśli mama mówi „odłóż telefon”, nie odrywając wzroku od własnego. Dzieciaki czytają nas lepiej, niż nam się wydaje. A my jesteśmy dla nich często książką z poplamionymi stronami, sprzecznymi rozdziałami i okładką pod tytułem: „Rób, jak mówię, nie jak żyję”.

Możemy więc dalej organizować narodowe misterium załamywania rąk nad młodzieżą, wzdychać, że „kiedyś było inaczej”, udostępniać artykuły o kryzysie psychicznym dzieci i robić miny zatroskane jak jury w programie talent show. Możemy też wreszcie przyznać, że ekran nie pojawił się w dziecięcej dłoni przez cud technologiczny, hulajnoga nie kupiła się przez pączkowanie, a brak zasad nie jest nowoczesnością, tylko lenistwem przebranym za wolność.

Najtrudniejsze pytanie nie brzmi więc: co się stało z dziećmi?
Najtrudniejsze pytanie brzmi: kiedy my, dorośli, tak bardzo przestraszyliśmy się własnej roli, że oddaliśmy władzę komuś, kto nie pamięta o wyniesieniu talerza do kuchni, ale potrafi sterować nastrojem całego domu?

Bo dzieci naprawdę patrzą...
A potem robią dokładnie to, czego je nauczyliśmy - tylko brutalniej, głośniej, bez pudru, bez filtra i bez naszego ukochanego dorosłego alibi: „przecież to wszystko z miłości”.

Z młodzieńczymi pozdrowieniami - Ewka

Źródło: Zaczarowane ciało/FB
https://www.facebook.com/photo?fbid=1481799777084961&set=a.632782695320011


29 czerwca 2026 09:50, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Anonim_7689 (IP: 78.x.x.247) w dniu 29.06.2026, 11:58 napisał(a):
Przywrócić powszechna służbę wojskową i się wyprostuje szczyli
Anonim_2577 (IP: 37.x.x.33) w dniu 29.06.2026, 17:48 napisał(a):
Jednemu i drugiemu przydałaby się łopata. Może ze zmęczenia nie wypisywałby swoich „mądrości”. Ludzie, nie potraficie żyć bez jadu? Opamiętacie się.
Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Policja o bezpieczeństwie
Ponad 10 tysięcy skontrolowanych placówek i 10 osób zatrzymanych w całym kraju. Bezpieczeństwo w szkołach priorytetem Policji. Tragiczne zdarzenia, do których doszło ... <czytaj dalej>
Ograniczenia wjazdu na teren cmentarza
W związku z dniem Wszystkich Świętych Administrator Cmentarza, planuje wprowadzenie czasowych ograniczeń wjazdu na teren cmentarza w dniach poprzedzających święto. ... <czytaj dalej>
XXVI Dzień Papieski
W niedzielę 11 października Kościół w Polsce obchodzi XXVI Dzień Papieski. W tym roku towarzyszy mu hasło „Św. Jan Paweł ... <czytaj dalej>
Wsparcie dla innowacyjnych startupów
Gorzowski Ośrodek Technologiczny rusza z kolejnym programem wsparcia dla innowacyjnych startupów. MŚP działające mniej niż 5 lat w regionie, a ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Łozowicki Maciej Usługi Geodezyjno-Kartograficzne

ul. Bolesława Chrobrego 20 A/6, Gorzów Wlkp.
tel. 604 623 889
branża: Geodezja - usługi, sprzęt <czytaj dalej>
Wildom Centrum Biurowe

ul. Nadbrzeżna 17, Gorzów Wlkp.
tel. 95 720 42 66
branża: Nieruchomości - kupno, sprzedaż, wynajem <czytaj dalej>
"Grot" Spółdzielnia Mieszkaniowa

ul. "Grota" Roweckiego 21 a, Gorzów Wlkp.
tel. 95 725 85 10
branża: Spółdzielnie mieszkaniowe, administracje <czytaj dalej>

Policja o bezpieczeństwie
Ponad 10 tysięcy skontrolowanych placówek i 10 osób zatrzymanych w ... <czytaj dalej>
Ograniczenia wjazdu na teren cmentarza
W związku z dniem Wszystkich Świętych Administrator Cmentarza, planuje wprowadzenie ... <czytaj dalej>
Policja poszukuje świadków wypadku
Policja poszukuje świadków wypadku. Chodzi o potrącenie pieszego, po którym ... <czytaj dalej>
Czas na stypendia w kulturze
Prezydent Miasta zaprasza osoby zajmujące się twórczością artystyczną, upowszechnianiem kultury ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
«październik 2026»
PWŚCPSN
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
 
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_admin.jpg
admin ego:
Wszystko jest możliwe
Pałac w Dolsku ma swoją stronę na Wikipedii, własną zatytułowaną „Miejsce z duszą” na https://dolskpalace.eu/, a Fundacja Pałac w Dolsku - Stiftung Schloss Dölzig – na Facebooku. O tym szczególnym ... <czytaj dalej>
Pokaż kolorowe miasto
Spójrz kreatywnie na miasto. Uchwyć jego kolory w obiektywie. Weź <czytaj dalej>
Festiwal Roślin
W Gorzowie Wielkopolskim odbywa się Festiwal Roślin. Festiwal Roślin to kolejna <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - 4d.jpg
admin ego:
Przywiozłam z Ciechocinka sól i chleb
Po co jedzie się do Ciechocinka? To 10-tysięczne miasto uzdrowiskowe ... <czytaj dalej>
admin ego:
Białe złoto, czyli jak dawniej sól warzono
Jednym z wydarzeń towarzyszących Sympozjum Europejskiemu Dni Dziedzictwa "W Solankowej ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
System ocen przychodni będzie wpływać na ich finansowanie
Narodowy Fundusz Zdrowia pracuje nad zarządzeniem wprowadzającym osiem wskaźników, według ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Co się dzieje z dzisiejszą młodzieżą?
Mały cesarz z telefonem, czyli jak wyhodować tyrana i dziwić ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_2517:
Oczywiście że wplacę na konto Bankowe Basi.
Pozdrawiam serdecznie!
Bożena Ambroży <czytaj dalej>
Bogdan Górecki :
Przykro mi ale nie będzie mnie wkraju Pozdrawiam Panie <czytaj dalej>
Anonim_3617:
Wreszcie logiczna i osadzona w prawdzie wypowiedź czlowieka nauki. Brawo panie profesorze!!. Te teżnie są finansowane przez eurokołchoz. To kolejn <czytaj dalej>
Do m:
Wątpię w to obudzenie. <czytaj dalej>
m:
Powoli budzimy się z tego amoku. Bardzo dobrze <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej