
Czy polskie truskawki znikną z naszych stołów?
Do niedawna truskawka była symbolem siły polskiego rolnictwa. Jednak od kilku lat jej uprawa przypomina grę w rosyjską ruletkę. Wpływają na to m.in. skutki zmiany klimatu: susze, mrozy, opady gradu oraz coraz wyższe koszty produkcji, długie łańcuchy dostaw i system, który mocniej wspiera obrót masowym towarem niż mniejsze gospodarstwa. Dodatkowo konsument ma przez cały rok dostęp do importowanych owoców. Polska nadal jest jednym z najważniejszych producentów truskawek w Europie, ale produkcja z roku na rok spada. Utrzymanie jej zależy od zbudowania odporności polskiego rolnictwa, a do tego potrzebne są zmiany systemowe.
Dane Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wyraźnie pokazują, że w ostatnich pięciu latach kurczył się zarówno areał upraw truskawek, jak i liczba gospodarstw zajmujących się ich produkcją. W 2020 r. truskawki uprawiano w ok. 43 tys. gospodarstwach, na powierzchni 38 tys. ha. W kolejnych sezonach oba wskaźniki spadały. W 2024 powierzchnia upraw wynosiła już 27 tys. ha, a produkcję truskawek prowadziło 31 tys. gospodarstw. Oznacza to, że z polskiego krajobrazu rolnego ubyło ponad 10 tys. ha plantacji truskawek, a z jej uprawy zrezygnowało ok. 12 tys. gospodarstw. Zmiany na tym rynku generują coraz wyższe koszty produkcji i brak wsparcia dla mniejszych gospodarstw.
Uprawa truskawek jak rosyjska ruletka
Uprawa truskawek w gruncie bez osłon staje się coraz bardziej ryzykowna. Plantatorzy mierzą się dziś nie z jednym problemem, ale z całą serią zagrożeń: suszą, gradem, deszczem w czasie zbiorów i mrozami, które przychodzą wtedy, gdy rośliny są już rozwinięte. Choć susze rolnicze były obserwowane w Polsce regularnie od połowy XX w., w ostatnich dekadach nastąpił wyraźny wzrost ich częstotliwości i intensywności. Obecnie zjawisko to występuje każdego roku. W 2024 suszę w uprawach truskawek odnotowano w 1394 gminach, czyli w ponad 56 proc. w Polsce.
– Do 2050 r. straty polskiego rolnictwa mogą wynosić nawet 10-11 mld zł rocznie. Przyczyną będzie susza, która ma stale dotykać coraz większą część kraju. Ryzyko suszy do 2050 r. ma dotyczyć już nawet 65 proc. użytków rolnych, coraz częściej będą występować też epizody obejmujące ponad 80 proc. powierzchni upraw – mówi
Adrianna Wrona, kierowniczka programu Rolnictwo i systemy żywnościowe w Instytucie Zrównoważonej Gospodarki.
- Najwięcej truskawek uprawia się w woj. mazowieckim, lubelskim i łódzkim. To też regiony gdzie najczęściej występują susze i przymrozki. W tym roku w wielu miejscach na Lubelszczyźnie pod koniec kwietnia temperatura spadła nawet do minus 9-10 stopni. Ta sytuacja utrzymywała się przez ok. 10 godzin. Stało się to po bardzo ciepłym marcu, który przyspieszył rozwój roślin. Dwa lata wcześniej na tym terenie wegetacja była przyspieszona o 3-4 tygodnie, a później przyszedł przymrozek ok. minus 3,5 stopnia – dodaje
Dominika Kozarzewska, Grupa Producentów Owoców „Polskie Jagody”, Klaster Ogrodnictwo Przyszłości.
Rolnicy próbują się dostosować: inwestują w tunele, nawadnianie, agrowłókniny, osłony i technologie ograniczające skutki przymrozków. Dzięki temu owoce są trwalsze, mniej narażone na gnicie i mogą być dostępne dłużej niż tylko w tradycyjnym czerwcowym szczycie sezonu. Jednak to kosztuje.
- Polska truskawka się nie kończy, ale zmienia się sposób jej produkcji. Plantatorzy coraz częściej odchodzą od tradycyjnej uprawy truskawek w otwartym gruncie na rzecz tuneli i osłon, które nie są fanaberią, tylko odpowiedzią na coraz bardziej niestabilną pogodę. To szansa na wyższej jakości owoce, mniej środków ochrony roślin, oszczędność wody, ale jednocześnie bardzo duże koszty zmiany metod produkcji i inwestycji w technologie, na które nie wszystkie gospodarstwa mogą sobie pozwolić. Jeśli jednak chcemy utrzymać naszą produkcję na wysokim poziomie, państwo musi wspierać inwestycje, które pomagają budować odporność gospodarstw – mówi dr inż.
Mirosław Korzeniowski ze Stowarzyszenia Agroekoton i Klastra Ogrodnictwo Przyszłości.
Jeśli chcemy, żeby polska truskawka pozostała czymś więcej niż wspomnieniem z dzieciństwa, potrzebujemy nie tylko apelu „kupuj lokalnie”, ale realnej strategii: krótkich łańcuchów dostaw, wsparcia bazarków i inwestycji w odporność rolnictwa na zmianę klimatu. Bez tego smak polskiego czerwca będzie coraz bardziej zależny od importu, pogody i decyzji kilku dużych graczy na rynku.
IW
Wyprzedzamy Zieloną Górę
Gorzów Wielkopolski po pierwszym tygodniu rywalizacji o Puchar i tytuł Rowerowej Stolicy Polski jest liderem w kategorii miast liczących od ...
<czytaj dalej>Ocena atmosfery i organizacji pracy w CEZiB
Przeprowadzone wśród pracowników Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu badanie dotyczące atmosfery, organizacji pracy i komunikacji pokazuje, że szkoła jest postrzegana ...
<czytaj dalej>Boże Ciało i pielgrzymowanie
W najbliższy czwartek 4 czerwca Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa popularnie nazywaną świętem Bożego Ciała. Tego dnia ...
<czytaj dalej>Podpisali umowę na kolejową S3
Kostrzyn nad Odrą. Ta łącznica to kolejowa S3 – zapewnia urząd marszałkowski.
Choć to proces na lata, ważne, że się w ...
<czytaj dalej>