poniedziałek 22 lipca 2024     Maria, Magdalena, Wawrzyniec
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Siostra od dobrego umierania (2)
Cd. "Siostra od dobrego umierania"
eGorzowska - 8989_HF44c8H9v3INlnj9A883.jpg

W niedzielę 16 grudnia po mszy o 13.00 w białym kościele odbyła się promocja trzeciego biuletynu Stowarzyszenia św. Eugeniusza de Mazenoda "Łączą nas ludzie i miejsca". Jedną z bohaterek jest s. Michaela Rak.

KIlka dni temu publikowaliśmy pierwszą część reportażu o s. Michaeli Rak. Czytajcie tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,8983,kim_sa_bohaterowie_nowego_biuletynu_br_acza_nas_ludzie_i_miejsca,

Dziś część druga.

SZÓSTE: BĘDĘ WPROWADZAĆ DO SADZAWKI
Siostra często pyta siebie: „Na ile spełniam oczekiwania? Czy jestem tym, kim powinna być?” To jej rachunek sumienia. Chce wiedzieć, jak iść i mieć poczucie misji.
- Kiedyś dzwoni telefon. W słuchawce jakaś kobieta: „Siostra ma na nazwisko Rak?”
- Tak – odpowiadam i myślę: „O Boże, może coś niedobrego zrobiłam”. Ale słyszę: „Siostra nie powinna się tak nazywać. Tak jak siostra żyje, to powinna się nazywać Ptak, bo ciągle fruwa”. Rzeczywiście, powinnam nazywać się Ptak. Ciągle w drodze. Nie cofam się. To moja odpowiedź na cel. Nie chciałam klękać przed człowiekiem, a potem życie kazało mi to robić. Tu w hospicjum przez 12 lat. Pamiętam 1992, jeszcze przed hospicjum. To był moment zwrotny. Pojechałam z ekipą telewizyjną na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Robili film o treści religijnej. Pustynia Judasza. Zastanawiam się, czy życie zakonne jest moją drogą. Jestem pięć lat po decyzji o wstąpieniu. Szukam odpowiedzi, czy decyzja była dobra. Chcę namacalnego znaku. Przede mną Golgota, Betlejem, Morze Martwe i to szczególne miejsce dla powołanych – jezioro Genezaret. A tu? Pustka, ciemność, żadnej podpowiedzi, czy mam, czy nie mam zostać. Jerozolima. To stąd pochodzi ewangelia o sadzawce, zwanej Owczą – po hebrajsku Betesda – i starcu, który nie mógł do niej wejść (by jej wody dały mu uzdrowienie), bo nie miał nikogo, kto by go tam wprowadził. Stoję z boku, przypominam sobie te słowa i nagle wiem. Mam nim być! Człowiekiem, który wprowadza do sadzawki. Nie muszę znać tego drugiego. Nie muszę wiedzieć, na jakie choroby cierpi. I to był ten znak. Wróciłam zadowolona, że do końca życia będę siostrą zakonną. Złożyłam śluby wieczyste. Ten człowiek spod sadzawki to symbol duchowego wymiaru ludzkich zniedołężnień. A ja już nie widzę siebie inaczej. Gdyby życie miało się powtórzyć, jeszcze raz wybrałabym siostry z Myśliborza.

SIÓDME: DOŚWIADCZĘ CUDU
Siostra Rak pomaga chorym na raka. Nigdy się nie cofa, nawet przed największymi wyzwaniami. Nie toleruje pustki i potrzebuje być z człowiekiem. – Od jakiegoś czasu zaczęłam czuć, że przestaję być tym, kim powinnam. Brakowało mi czasu na posiedzenie przy łóżku chorego, siły na wytrzymanie łez i ludzkiego rozdarcia (siostra wychodzi, by ukryć wzruszenie). A mówi się, że im człowiek dłużej przebywa w jakimś miejscu, to przywyka.

– Przez te 12 lat pomogliśmy 43 tysiącom ludzi, a ja dziś nie mam czasu na rozmowę z pielęgniarką. Tylko że personel idzie do domu, a ja tu jestem świątek i piątek, non stop. Bo tu jest taka filharmonia, w której każdy gra na swoim instrumencie. I robi to nieprzerwanie. Nasz zespół to jest drugi cud. Kiedy dowiedział się, że odchodzę, wysłał do mnie delegację. Przyszli: dr Wojciech Dolata i dr Jacek Zajączek: „Bo myśmy się dowiedzieli… Ufamy, że siostra zostanie. Chcemy powiedzieć, że jeśli siostra odchodzi, bo ma trudności natury finansowej, to my rezygnujemy z pieniędzy, ale niech siostra z nami zostanie” – powiedzieli. Tak jest w naszym hospicjum. Tu nie liczymy punktów, za które płaci NFZ. Widzimy człowieka, którego boli. A zapłacą ci, którzy mogą. Przecież nie wolno nam pobierać pieniędzy. Dostaliśmy sprzęt z PFRON-u i dotację od pewnego zakładu pracy. On zaznaczył, że to na nieodpłatne usługi i ja dałam słowo. To poczucie sprawiedliwości. Doświadczam tu ogromnego cudu, dzięki przestrzeganiu klarownych zasad i wierności misji hospicjum. To procentuje – tłumaczy.

ÓSME: POKŁÓCĘ SIĘ Z BOGIEM

W Gorzowie ludzie mówią, że nie ma dla niej rzeczy nie do zrobienia, że siostra wszystko załatwi, wszystkiemu da radę.
- No tak, ale wtedy znów rodzi się we mnie bunt. Tłumaczę: Panie Boże, skoro posyłasz, daj moc i siłę, ale nie taką, jakiej oczekiwałam. Ja pójdę do komendanta, prezydenta, dyrektora i dostanę to, o co poproszę. Jak sprawa jest nie do zrobienia, to i tak zrobię. Wtedy pytam: "Panie Boże, po co mi jesteś potrzebny?"

Siostra nie kryje, że gdy coś ją przerasta, ma momenty buntu. Reaguje jak każdy: łzami, uczuciem bezsilności, złością. Uważa, że to normalne.
– Ja zawsze kłócę się z Panem Bogiem – mówi z uśmiechem.
Jak każdy, sama potrzebuje wsparcia.
– Dawniej mama była moim przyjacielem. Wtulałam się w nią, a ze w normalnym życiu moje włosy kończyły się na wysokości kolan, to jak leżałam na kanapie, gładziła te włosy, zaplatała warkocze i rozplatała moje problemy. Kiedy myślami wracam w tył. Zawsze najpierw jest ona. Ze strony taty brakowało miłości, więc ciągle musiałam być dorosła.

DZIEWIĄTE: BĘDĘ ZAKONNICĄ
Dziewczęca decyzja o życiu w zakonie nie była łatwa i nie została podjęta bez zastanowienia. Zapadła po wielu doświadczeniach i rozterkach. Ale okazała się ostateczna.

- Kiedy w Częstochowie zaczepiłam jedną z sióstr z Myśliborza, powiedziałam, że chcę do nich wstąpić. Wtedy zapytała, czy je znam. „Nie” – powiedziałam krótko. „To tak od zaraz chcesz?” – dopytywała. „Tak i to nieodwołalnie”. No i pojechałam do domu Generalnego w Gorzowie. 19-latka z warkoczem do kolan i w kiecce z dekoltem. Potem, gdy obcięłam włosy, oddałam je mamie. Miała je całe życie. W dniu ślubów wieczystych przypomniałam, jak mnie zlała za tę chęć zostania sportsmenką, bo ja zawsze, jak narozrabiałam, dostawałam piątki. „Nie trzeba było mnie lać. Nie chciałaś mieć byle czego, masz zakonnicę” – mówiłam potem, a ona prosiła, że jak umrze, żebym jej włożyła do trumny moje włosy. I ma z nich taką poduszeczkę, a ja już za życia trochę jestem w trumnie – opowiada z niegasnącym uśmiechem.

DZIESIĄTE: BARDZO SIĘ BOJĘ

W Wilnie, do którego jedzie Michaela Rak, cmentarz jest za miastem. Kiedy trzy lata temu nagle zmarła jedna z sióstr, zakonnice chciały j a pochować na cmentarzu Kalwaryjskim, w bocznej dzielnicy miasta.
– Musieliśmy to załatwić z władzami – mówi siostra. – Poszłam z księdzem, który tam pracuje: „Tylko niech się siostra po polsku nie odzywa. Musimy to załatwić w języku litewskim” – usłyszałam. – Inaczej nie uzyskalibyśmy zgody. Ja się bardzo boję. Bardzo się boję. Może z a rok, dwa, zbita, sponiewierana wrócę…

Prakseda Marzena Rak przyszła na świat po: Marcie, Halinie, Władysławie, Stachu, Robercie, Zofii i Kazimierzu. Jej mama miała wtedy 48 lat. W 17. roku życia dziewczyna dowiedziała się, że była dzieckiem niechcianym i nieoczekiwanym. Przecież rodzina mieszkała na wsi, a najstarsza siostra miała już własne, dwuletnie dziecko. W tamtych czasach wiejska opinia nie była przychylna kobietom, które późno rodziły dzieci.

– Mojej Gience było zwyczajnie wstyd – wspomina siostra, jak zawsze z uśmiechem. – Brała więc 50-kilowy worek ze zbożem i skakała ze schodów. Kiedyś ojciec – między jednym a drugim upiciem – przyszedł do niej z siekierą w ręce i powiedział: „Jeśli temu dziecku coś się stanie, to ci łeb odrąbię”. No i się urodziłam. A siekierę mam do dziś na pamiątkę.

Imię Prakseda (imieniny 21 lipca) dostała na pamiątkę pierwszej miłości ojca. Z greckiego „praksis” oznacza „działanie”. W II w. chrześcijaństwa Prakseda była rzymianką. Całe swoje bogactwo przeznaczyła ubogim, by ulżyć im w cierpieniu. Pochylała się nad nimi, zbierała ich ciała i urządzała im pochówek.
– Moja święta patronka robiła to, czego ja nie chciałam. Klękała przed człowiekiem – podkreśla siostra.

Ludzie mówią, że Michaela Rak powinna nazywać się Michaela Ptak. Bo ciągle gdzieś leci i przyjmuje potrzebujących pod swoje opiekuńcze skrzydła. Jest siostrą od dobrego umierania. Ona sama nazywa siebie siostrą ze Skrzynki, córką polskiej ziemi, urodzoną na ściernisku.
– Nie, żaden kamień tam dziś nie leży, ale jak jest mi ciężko, to jadę tam, kładę się na ziemię i dziękuję jej i Bogu. Tam wyrównuję duchowe prądy, porządkuję wszystko, wołając do Pana Boga. To dziwne spotkanie nieba z ziemią. A hospicjum to świadectwo cudu. Mimo wszystko udało się. Teraz czeka mnie Wilno. Jak będą się ze mną w Gorzowie żegnać, to ucieknę, bo serce mi pęknie. Ja się bardzo boję tej misji, ale pamiętajcie, przyjeżdżajcie do mnie! Obiecajcie, że przyjedziecie!

Cdn.

Tekst i foto Hanna Kaup
 


15 grudnia 2018 08:18, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Piesze pielgrzymki do Częstochowy
W okresie wakacyjnym diecezja zielonogórsko-gorzowska organizuje kilka pieszych pielgrzymek do Częstochowy. Pierwsza z nich, czyli pielgrzymka duszpasterstwa rolników, odbyła się ... <czytaj dalej>
Z GRH do Areny Gorzów
Prezesem CSR Słowianka i Arena Gorzów od sierpnia będzie Agata Dusińska. - Arena Gorzów z fazy rozpoczęcia działalności, która zresztą udała ... <czytaj dalej>
Oszuści wciąż dzwonią
Uwaga! Przestępcy podszywają się pod pracowników urzędów skarbowych. Resort finansów otrzymuje sygnały o próbach manipulacji oraz wyłudzenia pieniędzy pod pretekstem konieczności ... <czytaj dalej>
Ciąg dalszy urodzinowych uroczystości
W najbliższy weekend, od 5 do 7 lipca odbędzie się kolejna część uroczystości uświetniających urodziny miasta. Jednym z elementów świętowania ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Invest-Bank S.A. Bankomat

ul. 30 Stycznia 27, Gorzów Wlkp.
tel.
branża: Bankomaty <czytaj dalej>

Piesze pielgrzymki do Częstochowy
W okresie wakacyjnym diecezja zielonogórsko-gorzowska organizuje kilka pieszych pielgrzymek do ... <czytaj dalej>
Element wojny informacyjnej
Od wczoraj pojawiają się niepotwierdzone informacje o wyrzucie radioaktywnych izotopów ... <czytaj dalej>
Po prostu: "Jutro będzie nasze"
"Jutro będzie nasze", to film, który trzeba zobaczyć. Kino Konesera ... <czytaj dalej>
Za dwa lata rozbudują żłobek
Trwają przygotowania do rozbudowy Żłobka Miejskiego nr 4 przy ul. ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« lipiec 2024 »
P W Ś C P S N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
    
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Co się stanie z Gorzowem Wielkopolskim
Pomysł wyrzucenia z nazwy miasta przymiotnika Wielkopolski rozpala do czerwoności. Szczególnie zwolenników. I choć to oni oskarżają adwersarzy o ataki, to prawda jest taka, że sami je sprowokowali. Bo zarówno ... <czytaj dalej>
Bez korzeni nie zakwitniesz
Archiwa Państwowe oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej zapraszają uczniów klas 4-7 <czytaj dalej>
Kto zdobędzie mural dla szkoły
Murale Pamięci „Dumni z Powstańców” to ogólnopolski konkurs dla szkół <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - ndianin.jpg
admin ego:
Na norweskiej Riwierze
Jak przystało na gorącą sobotę, spędziliśmy ją na norweskiej Riwierze. ... <czytaj dalej>
admin ego:
Głos w dyskusji o odchodzeniu
Ani umrzeć, ani zdechnąć, albo za Szymborską „o śmieci bez ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Bez makijażu?
5 maja obchodzimy Światowy Dzień Bez Makijażu, poświęcony promowaniu naturalnego ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Alkoholowa mapa Polski
Ponad 95 tys. pijanych kierowców zatrzymała policja w 2023 roku. ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_4697:
Z tą zmianą nazwy miasta, to refleks godny szachisty klasy premium. Gorzów od dawien dawna nie leży w Wielkopolsce. Za przykład podaję Dębno ni <czytaj dalej>
Maria :
Co za podróż.Jak to wszystko zapamiętać. Piękna relacja i Cysia w kapeluszu. <czytaj dalej>
Anonim_5564:
Jestem za tym aby pozostał nadal Gorzów Wielkopolski. Tu się urodziła, Tu ukończyłam szkolt .i 30 lat pracowałam Tu i nie wyrażam zgody na <czytaj dalej>
Roman Kołodziejczak :
Pani Hanno! Gratuluję dziennikarskich jaj. Od tego całego ględzenia odechciewa się normalnie pracować. Doskonale podsumowała Pani nasze towarzys <czytaj dalej>
Anonim_1892:
}:-}
obczytał! jasne - kozy mają przywileje!
Z.M.P. <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej