sobota 11 kwietnia 2026     Filip, Leon, Marek
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Od szczypiorku do krów (2)
Łączą nas ludzie i miejsca
eGorzowska - 15799_7TMRidSE2LFOkILNNY39.jpgW 2025 r. Stowarzyszenie św. Eugeniusza de Mazenoda z redaktor Hanną Kaup wydało - dzięki finansowemu wsparciu miasta Gorzowa Wielkopolskiego - ósmy biuletyn z cyklu "Łączą nas ludzie i miejsca". Promocja biuletynu odbyła się na początku grudnia i zaraz też cały nakład się rozszedł. W związku z tym publikujemy teksty, które powstały po spotkaniach z siedmioma 80-latkami - pierwszymi urodzonymi w polskim Gorzowie.

W zakładce „człowiek” przeczytanie historie innych bohaterów. Dziś druga część historii Bogdana Małka.

MUSZTRA POJEDYNCZEGO ŻOŁNIERZA
– W szkole było bardzo dobrze, bo byłem sportowcem i startowałem w szkolnych zawodach. W piłkę się grało. W klasie było 20, może 30 osób. Szkoła była super. A jak coś się narozrabiało, to dziewczynki chodziły do rodziców powiedzieć i wtedy się dostawało. To była musztra pojedynczego żołnierza. A ja raczej nie byłem za spokojny chłopak, bardziej urwis.
– I co z tego urwisa wyrosło? Jak sobie później zaplanował życie? – pytam.
– Skończyłem szkołę podstawową i poszedłem do Ursusa, do szkoły przyzakładowej. Jak się jedzie Kostrzyńską, to tam właśnie był Zakład nr 2. I tam mieliśmy praktyki. Pamiętam, że kiedyś komuś „nadepnąłem na piętę”. Nie pamiętam, kto to był, ale mistrz pewnie. Tamtej szkoły nie skończyłem. Rzuciłem ją, bo przyszedł kolega, który jechał do kopalni do szkoły i wtedy usłyszałem: „Bogdan, jedź z nim”. Coś musiałem nawywijać, więc pojechałam do Katowic Szopienic. Skończyłem tam trzy lata i pracowałem trochę. To była trudna praca górnika. Do Gorzowa wróciłem prędzej, bo gdzie człowiek nie poszedł, to zaraz brudny był. Nawet z drzew wszystko leciało, jak się szło z dziewczyną.

JW 1649
W Gorzowie Bogdan Małek poszedł na dwa lata do wojska. Od 1966 do 1968 służył w jednostce JW 16 49 u saperów.
Jak wspomina ten czas?
– Byłem od komunikacji. W wojsku nauczyli mnie obsługi radiostacji. Nie było najgorzej, ale nieraz człowiek mówił, że jakby tak miał amunicję, to by kaprala odstrzelił.

Nie powinien jednak narzekać, bo jego nazwisko coś w tamtych czasach znaczyło.
– Pochodziłem z rodziny sportowców. Moi dwaj bracia byli bokserami. Startowali w Sokole. Dlatego, jak pojawiłem się w jednostce, byłem u dowódcy kompanii, który myślał, że jak mają Małka, to tego boksera.

SPORT
Państwo Małkowie doczekali się czterech synów: Stanisława (1937), Ryszarda (1940), Bogdana (1945) i Zygmunta (1948) oraz między nimi córki Lucyny (1942). Między starszymi braćmi była spora różnica wieku, więc trudno mówić o wspólnym dorastaniu. Za to trzej zajmowali się sportem, który uprawiali mniej lub bardziej zawodowo. Najstarszy Stanisław boksował jeszcze za czasów, gdy na Kobylogórskiej działał Włókniarz Gorzów. Później jeździł po Polsce w pierwszoligowych klubach. Niestety, zginął w wypadku. Drugi brat, o pięć lat starszy od Bogdana Ryszard, żyje.
– Ja trenowałem w Katowicach podnoszenie ciężarów i lekkoatletykę. Jak koledzy szli na judo i boks, to i ja szedłem. Nie zrobiłem jednak kariery sportowej. Po wojsku pracowałem w stolarce budowlanej w Przemysłówce i stamtąd poszedłem na rolnika, a potem na emeryturę. Dostałem odznaczenie za Zasługi dla rozwoju województwa gorzowskiego.

ŁAŹNIA
Od czasu, gdy w Landsbergu wybudowano Łaźnię, jej budynek wciąż stoi, choć dawno stracił swoje pierwotne przeznaczenie. Po wojnie stworzono tam basen, ale wcześniej – z uwagi na brak łazienek i ciepłej wody w domach – ludzie korzystali z niej, by się wykąpać.
– Kupowało się bilet i jak dobrze pamiętam, czekało się, aż było wolne i się wchodziło. W kabinach były wanny, ale też ograniczony czas i nie było można poleżeć tak jak teraz w domu, że jak zrobi się zimna woda, to gorącej się dolewa. Ta łaźnia służyła normalnym ludzkim kąpielom. Korzystałem z niej w wieku kawalerskim – wspomina Bogdan Małek.

PARKI
Gorzów od zawsze był miastem zieleni i parków.
– Zimą chodziło się tam na potężne ślizgawki. Zjeżdżaliśmy na sankach aż do ulicy Drzymały. Wtedy nie było jeszcze amfiteatru, samochodów nie było, więc niektórzy tak z tej górki pędzili, że się na Drzymały zatrzymywali, taka była potężna. A na początku ulicy była inna góra i potem tam zrobili Schody Donikąd. Otwarcia tych schodów nie pamiętam. Jak to budowali też nie, ale jak je zrobili, to było elegancko. Na randki się tam chodziło, występy cygańskie były z panem Dębickim. Gorzów na pewno był lepszy i ładniejszy.

ZABAWA NA STRAŻACKIEJ
Szara powojenna rzeczywistość przez długi czas nie nabrała kolorytu. Urodzeni w 1945 r., w młodości szukali jednak możliwości zabawy, wspólnego spędzania wolnego czasu. Gdzie młodzież wtedy się spotykała?
– Spotykaliśmy się, jak były zabawy wiejskie na Strażackiej, w Zieleńcu, w Karninie, na Białobłociu. Zależało, jaka się drużyna zbierała. I jak się tam szło, to trzeba było liczyć się z tym, że sztachety pójdą w ruch. Część Zawarcia to było jakby osobne miasteczko. W Gorzowie jak pamiętam, ciężko było się dostać gdziekolwiek. Ja tam do Wenecji chodziłem. Do Karczmy Słupskiej nie. Ona się nazywała wtedy Casablanca. Tam było normalnie, szło się napić i zatańczyć. Nie należałem do chuliganów, żeby tam zaraz szukać zaczepki, nie, prędzej uspokoić, ale…

BÓJKA
– Raz mi się przytrafiło, ale o co poszło, nie pamiętam, ale chyba o jakieś słowne przepychanki. Kolega Adam szedł do wojska ulicą Dąbrowskiego, a że byliśmy po kielichu, ktoś zadzwonił po policję, no i mnie zabrali do nyski. Myślałem, że wiozą mnie na wytrzeźwiałkę, na ten dołek przy Kosynierów Gdyńskich, ale patrzę, a oni się nie zatrzymują i wiozą mnie, nie wiem gdzie. Zawieźli pod wiadukt kolejowy, nie ten żelazny, ale ten gdzie były magazyny. I mówią: „Wysiadaj”. To wysiadam, a oni pałkami na mnie. Ale postraszyli trochę, bo brat był kierowcą w policji, jak skończył z boksowaniem. Więc musieli zadziałać. Jak pamiętam, uciekałem przez kałuże, to spodnie później do wyrzucenia były.

Inna bójka przytrafiła się Bogdanowi na ul. Mieszka I.
– Jedna grupa szła i druga grupa szła, i nie wiem, o co tam też poszło, ale się zaczęło. Tak się chłopaki tłukli, że tramwaje stanęły. Walczyło chyba pięciu na pięciu. Pięści poszły w ruch i rękawice, wszystko we krwi. Później ktoś krzyknął, że milicja i wszyscy się rozeszli. Minęło trochę czasu. Kiedyś weszliśmy do restauracji Ludowej. Przy stoliku siedzimy i ci wchodzą, co dostali. Zobaczyli nas, wyszli na moment i posiłki ściągnęli. Ale przyszli ci, co znali nas i mówią: „Lepiej dajcie spokój, jak nie chcecie drugi raz dostać”. I tak się skończyło.

JAKOŚ ŻYĆ

Minęła szkolna młodość, minęły lata nauki, minęło wojsko i młodzieńcze wybryki. Kiedyś do siostry Bogdana przyszła koleżanka Irena. Rozwódka z synem.
– I trudno powiedzieć, jakim to cudem się stało, ale miałem 25 lat, jak się żeniłem. Teraz mam 80, no to będzie 55 wspólnych. (Niestety, w czerwcu pan Bogdan został wdowcem – dop. mój HK). Doczekaliśmy się potomstwa. Mam wnuki i prawnuki, a córka Anna wyjechała do Irlandii.

Na początku lat 70. pan Bogdan zdecydował się na budowę domu.
– Ona trwała dwa albo trzy lata. Jak żeśmy się budowali, to jak szło załatwić jakiś materiał na budowę, to się kupowało na lewo, bo w sklepach nie było, np. koks do palenia. Jak byli chętni co sprzedawali, to byli chętni, co kupowali. Trudno było zdobyć benzynę, to po pierwsze, a po drugie – łatwiej i taniej było ściągnąć tam gdzieś z boku i każdy patrzył, żeby jakoś żyć. Od tamtej pory dużo się w mojej okolicy pobudowało. Przedtem to ziemię wszyscy mieli, teraz nie ma żadnej ziemi, wszystko zabudowane. Ja jeszcze hoduję krowy, bo to się opłaca i dla zdrowotności trzeba coś robić. Mam tych krówek 10, dają mleko. Po mnie nie będzie miał kto się tym zająć.

Bogdan Małek zajęty pracą i rodziną nie pamięta tzw. ważnych ludzi lat 50., 60 czy 70, którzy budowali Gorzów i coś dla niego znaczyli, takich, o których się pisało w gazetach.
– Wtedy nie kupowałem gazet, bo nie było pieniędzy, a że od 1945 r. wychodziła „Ziemia Gorzowska”, nawet nie wiedziałem. Nie pamiętam jakichś wyjątkowych wydarzeń ze swojego życia poza śmiercią Stalina czy pochodami pierwszomajowymi – podsumowuje.

Zapytany, co zostawił po sobie w Gorzowie, odpowiada:
– Pracowałem na Elektrociepłowni, jak ją budowali. Na piaskowni, gdzie się czyściło metale, w malarni, a w stolarce budowlanej drzwi robiłem. Potem te drzwi szły do sklepów. Kupowaliśmy je do bloków, z szybą matową i pełne – różne i do łazienek, i do pokoi. Pracowałem przy Przemysłówce. Jak skończyliśmy piwnicę i pierwszą kondygnację, to staliśmy i popijaliśmy piwko. Ciemno było. Ja patrzę, a przez mur widać, że samochód jedzie, bo się światła odbijały, takie były dziury. I mówię, jak jest, a oni, że to specjalnie. No i tak zostało. I oczywiście się trzyma.

– Gdyby cofnąć czas, zmieniłby pan coś w swoim życiu? – pytam na zakończenie spotkania.
– No nie, nic, kurka wodna, bo przecież to co dziadek wie teraz, to tego nie wiedział wcześniej. A zrobiłby to samo, tylko inaczej, gdyby miał doświadczenie, ale musiał uczyć się na błędach. Wiadomo, dzisiaj są książki, Internety, wszystko można obejrzeć, ale to mnie za bardzo nie interesuje. Ja chcę spokojnie żyć, w telewizję popatrzeć albo co innego zrobić.

Tekst i foto Hanna Kaup

30 marca 2026 09:54, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Irena (IP: 79.x.x.7) w dniu 01.04.2026, 22:58 napisał(a):
Pozdrawiam z Sulechowa.
Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Miasto tłumaczy się z konieczności sprzedaży starego budynku MCK
Publikujemy stanowisko miasta w sprawie sprzedaży nieruchomości przy ul. Drzymały. Zły stan techniczny budynku, wysokie koszty jego modernizacji oraz ograniczone możliwości ... <czytaj dalej>
W piątek wstrzymają ruch drogowy
3 kwietnia (piątek) o godz. 20:00 z Katedry p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wyruszy Droga Krzyżowa. Uczestnicy procesji przejdą następującymi ulicami: ... <czytaj dalej>
Co z opłatami za odpady
Miasto informuje o systemie opłat za odpady. Miejskie Odpady Komunalne w Gorzowie Wielkopolskim zakończyły kluczowy etap organizacji nowego systemu gospodarowania odpadami ... <czytaj dalej>
Urząd Marszałkowski tłumaczy brak dofinansowania
Urząd Marszałkowski w Zielonej Górze odpowiada na odmowę dofinansowania remontu Schodów Donikąd. Rewitalizacja w Lubuskiem: gorzowski projekt nadal ma szansę na ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Wspólnota Mieszkaniowa "Dom"

ul. Łazienki 3, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 31 35
branża: Wspólnoty mieszkaniowe <czytaj dalej>
"Dorian" Zakład Fryzjerski Diana Brylak

ul. Bolesława Krzywoustego 17, Gorzów Wlkp.
tel. 661 830 715
branża: Fryzjerskie usługi, salony <czytaj dalej>
"Helios" Sklep Wielobranżowy

ul. Armii Krajowej 27 b, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 99 99
branża: Meble <czytaj dalej>

Darmowa majówka w teatrze
Teatr im. Juliusza Osterwy zaprasza na długi weekend majowy. Dzięki ... <czytaj dalej>
Więźniowie czwartego piętra
Polska nie jest przygotowana na wyzwania starzejącego się społeczeństwa. Pani Hanna ... <czytaj dalej>
Nie tylko o Schodach Donikąd
Każdego tygodnia w programach radiowych i telewizyjnych gorzowscy dziennikarze komentują ... <czytaj dalej>
Oszustwa w sektorze usług opiekuńczych
KAS wykryła wielomilionowe nieprawidłowości podatkowe w branży usług opiekuńczych w ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
«kwiecień 2026»
PWŚCPSN
  
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
   
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_admin.jpg
admin ego:
A może przestańmy sobie składać życzenia
Zbliżają się święta. Czas życzeń, wysyłania gotowych grafik, koniecznie ze złotymi literami, kolorowymi jajkami i skaczącymi króliczkami albo specjalnie przygotowanych rolek – to takie na czasie. Może nawet ktoś przypomni ... <czytaj dalej>
Złap drzewa w kadr
Pasjonujesz się fotografią i kochasz naturę? Weź udział w konkursie <czytaj dalej>
Bez korzeni nie zakwitniesz
Archiwa Państwowe oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej zapraszają uczniów klas 4-7 <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska
admin ego:
W Śnieżycowym Jarze
Jeszcze nigdy nie byliśmy w Śnieżycowym Jarze po okresie najintensywniejszego ... <czytaj dalej>
admin ego:
Polska historia duńskiego króla
Większość duńskich władców spoczywa w gotyckiej katedrze w Roskilde, ale ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
W Gorzowie najniższe ceny mieszkań na rynku wtórnym
Gorzów Wielkopolski, Kielce, Łódź, Katowice. Tylko w czterech miastach wojewódzkich ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Więźniowie czwartego piętra
Polska nie jest przygotowana na wyzwania starzejącego się społeczeństwa. Pani Hanna ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_6842:
Na co komu obronność, niech sobie Warszawa buduje. Pózniej będą atakować Gorzów. <czytaj dalej>
Anonim_2118:
dodaj do tego jeszcze niegospodarnosc zarądzania mzk przez maksymiaka
wykluczenie komunikacyjne mieszkańców okolic i turystów likwidacją s <czytaj dalej>
Anonim_2118:
mck w przemysłówce + miejsca pracy dla urzędników w biurowcu
kosztowały 70 mln zł

a remont rudery mck przy drzymały miał <czytaj dalej>
Anonim_6842:
Otworzyli ogień w Poznaniu w centrum jeszcze podczas wizyty pianisty Paderewskiego jak występował na balkonie i pózniej na Ławicy, gdzie były pr <czytaj dalej>
Marek z Rybakowa :
Serce boli jak ten PJW rujnuje historię miasta. Przecież tom dawny Dom Chemika z NOT-klubem.Wieżowiec Przemysłówki trzeba było wyburzyć , a nie <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej