piątek 17 lipca 2026     Aneta, Bogdan, Aleksy
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Od szczypiorku do krów (2)
Łączą nas ludzie i miejsca
eGorzowska - 15799_7TMRidSE2LFOkILNNY39.jpgW 2025 r. Stowarzyszenie św. Eugeniusza de Mazenoda z redaktor Hanną Kaup wydało - dzięki finansowemu wsparciu miasta Gorzowa Wielkopolskiego - ósmy biuletyn z cyklu "Łączą nas ludzie i miejsca". Promocja biuletynu odbyła się na początku grudnia i zaraz też cały nakład się rozszedł. W związku z tym publikujemy teksty, które powstały po spotkaniach z siedmioma 80-latkami - pierwszymi urodzonymi w polskim Gorzowie.

W zakładce „człowiek” przeczytanie historie innych bohaterów. Dziś druga część historii Bogdana Małka.

MUSZTRA POJEDYNCZEGO ŻOŁNIERZA
– W szkole było bardzo dobrze, bo byłem sportowcem i startowałem w szkolnych zawodach. W piłkę się grało. W klasie było 20, może 30 osób. Szkoła była super. A jak coś się narozrabiało, to dziewczynki chodziły do rodziców powiedzieć i wtedy się dostawało. To była musztra pojedynczego żołnierza. A ja raczej nie byłem za spokojny chłopak, bardziej urwis.
– I co z tego urwisa wyrosło? Jak sobie później zaplanował życie? – pytam.
– Skończyłem szkołę podstawową i poszedłem do Ursusa, do szkoły przyzakładowej. Jak się jedzie Kostrzyńską, to tam właśnie był Zakład nr 2. I tam mieliśmy praktyki. Pamiętam, że kiedyś komuś „nadepnąłem na piętę”. Nie pamiętam, kto to był, ale mistrz pewnie. Tamtej szkoły nie skończyłem. Rzuciłem ją, bo przyszedł kolega, który jechał do kopalni do szkoły i wtedy usłyszałem: „Bogdan, jedź z nim”. Coś musiałem nawywijać, więc pojechałam do Katowic Szopienic. Skończyłem tam trzy lata i pracowałem trochę. To była trudna praca górnika. Do Gorzowa wróciłem prędzej, bo gdzie człowiek nie poszedł, to zaraz brudny był. Nawet z drzew wszystko leciało, jak się szło z dziewczyną.

JW 1649
W Gorzowie Bogdan Małek poszedł na dwa lata do wojska. Od 1966 do 1968 służył w jednostce JW 16 49 u saperów.
Jak wspomina ten czas?
– Byłem od komunikacji. W wojsku nauczyli mnie obsługi radiostacji. Nie było najgorzej, ale nieraz człowiek mówił, że jakby tak miał amunicję, to by kaprala odstrzelił.

Nie powinien jednak narzekać, bo jego nazwisko coś w tamtych czasach znaczyło.
– Pochodziłem z rodziny sportowców. Moi dwaj bracia byli bokserami. Startowali w Sokole. Dlatego, jak pojawiłem się w jednostce, byłem u dowódcy kompanii, który myślał, że jak mają Małka, to tego boksera.

SPORT
Państwo Małkowie doczekali się czterech synów: Stanisława (1937), Ryszarda (1940), Bogdana (1945) i Zygmunta (1948) oraz między nimi córki Lucyny (1942). Między starszymi braćmi była spora różnica wieku, więc trudno mówić o wspólnym dorastaniu. Za to trzej zajmowali się sportem, który uprawiali mniej lub bardziej zawodowo. Najstarszy Stanisław boksował jeszcze za czasów, gdy na Kobylogórskiej działał Włókniarz Gorzów. Później jeździł po Polsce w pierwszoligowych klubach. Niestety, zginął w wypadku. Drugi brat, o pięć lat starszy od Bogdana Ryszard, żyje.
– Ja trenowałem w Katowicach podnoszenie ciężarów i lekkoatletykę. Jak koledzy szli na judo i boks, to i ja szedłem. Nie zrobiłem jednak kariery sportowej. Po wojsku pracowałem w stolarce budowlanej w Przemysłówce i stamtąd poszedłem na rolnika, a potem na emeryturę. Dostałem odznaczenie za Zasługi dla rozwoju województwa gorzowskiego.

ŁAŹNIA
Od czasu, gdy w Landsbergu wybudowano Łaźnię, jej budynek wciąż stoi, choć dawno stracił swoje pierwotne przeznaczenie. Po wojnie stworzono tam basen, ale wcześniej – z uwagi na brak łazienek i ciepłej wody w domach – ludzie korzystali z niej, by się wykąpać.
– Kupowało się bilet i jak dobrze pamiętam, czekało się, aż było wolne i się wchodziło. W kabinach były wanny, ale też ograniczony czas i nie było można poleżeć tak jak teraz w domu, że jak zrobi się zimna woda, to gorącej się dolewa. Ta łaźnia służyła normalnym ludzkim kąpielom. Korzystałem z niej w wieku kawalerskim – wspomina Bogdan Małek.

PARKI
Gorzów od zawsze był miastem zieleni i parków.
– Zimą chodziło się tam na potężne ślizgawki. Zjeżdżaliśmy na sankach aż do ulicy Drzymały. Wtedy nie było jeszcze amfiteatru, samochodów nie było, więc niektórzy tak z tej górki pędzili, że się na Drzymały zatrzymywali, taka była potężna. A na początku ulicy była inna góra i potem tam zrobili Schody Donikąd. Otwarcia tych schodów nie pamiętam. Jak to budowali też nie, ale jak je zrobili, to było elegancko. Na randki się tam chodziło, występy cygańskie były z panem Dębickim. Gorzów na pewno był lepszy i ładniejszy.

ZABAWA NA STRAŻACKIEJ
Szara powojenna rzeczywistość przez długi czas nie nabrała kolorytu. Urodzeni w 1945 r., w młodości szukali jednak możliwości zabawy, wspólnego spędzania wolnego czasu. Gdzie młodzież wtedy się spotykała?
– Spotykaliśmy się, jak były zabawy wiejskie na Strażackiej, w Zieleńcu, w Karninie, na Białobłociu. Zależało, jaka się drużyna zbierała. I jak się tam szło, to trzeba było liczyć się z tym, że sztachety pójdą w ruch. Część Zawarcia to było jakby osobne miasteczko. W Gorzowie jak pamiętam, ciężko było się dostać gdziekolwiek. Ja tam do Wenecji chodziłem. Do Karczmy Słupskiej nie. Ona się nazywała wtedy Casablanca. Tam było normalnie, szło się napić i zatańczyć. Nie należałem do chuliganów, żeby tam zaraz szukać zaczepki, nie, prędzej uspokoić, ale…

BÓJKA
– Raz mi się przytrafiło, ale o co poszło, nie pamiętam, ale chyba o jakieś słowne przepychanki. Kolega Adam szedł do wojska ulicą Dąbrowskiego, a że byliśmy po kielichu, ktoś zadzwonił po policję, no i mnie zabrali do nyski. Myślałem, że wiozą mnie na wytrzeźwiałkę, na ten dołek przy Kosynierów Gdyńskich, ale patrzę, a oni się nie zatrzymują i wiozą mnie, nie wiem gdzie. Zawieźli pod wiadukt kolejowy, nie ten żelazny, ale ten gdzie były magazyny. I mówią: „Wysiadaj”. To wysiadam, a oni pałkami na mnie. Ale postraszyli trochę, bo brat był kierowcą w policji, jak skończył z boksowaniem. Więc musieli zadziałać. Jak pamiętam, uciekałem przez kałuże, to spodnie później do wyrzucenia były.

Inna bójka przytrafiła się Bogdanowi na ul. Mieszka I.
– Jedna grupa szła i druga grupa szła, i nie wiem, o co tam też poszło, ale się zaczęło. Tak się chłopaki tłukli, że tramwaje stanęły. Walczyło chyba pięciu na pięciu. Pięści poszły w ruch i rękawice, wszystko we krwi. Później ktoś krzyknął, że milicja i wszyscy się rozeszli. Minęło trochę czasu. Kiedyś weszliśmy do restauracji Ludowej. Przy stoliku siedzimy i ci wchodzą, co dostali. Zobaczyli nas, wyszli na moment i posiłki ściągnęli. Ale przyszli ci, co znali nas i mówią: „Lepiej dajcie spokój, jak nie chcecie drugi raz dostać”. I tak się skończyło.

JAKOŚ ŻYĆ

Minęła szkolna młodość, minęły lata nauki, minęło wojsko i młodzieńcze wybryki. Kiedyś do siostry Bogdana przyszła koleżanka Irena. Rozwódka z synem.
– I trudno powiedzieć, jakim to cudem się stało, ale miałem 25 lat, jak się żeniłem. Teraz mam 80, no to będzie 55 wspólnych. (Niestety, w czerwcu pan Bogdan został wdowcem – dop. mój HK). Doczekaliśmy się potomstwa. Mam wnuki i prawnuki, a córka Anna wyjechała do Irlandii.

Na początku lat 70. pan Bogdan zdecydował się na budowę domu.
– Ona trwała dwa albo trzy lata. Jak żeśmy się budowali, to jak szło załatwić jakiś materiał na budowę, to się kupowało na lewo, bo w sklepach nie było, np. koks do palenia. Jak byli chętni co sprzedawali, to byli chętni, co kupowali. Trudno było zdobyć benzynę, to po pierwsze, a po drugie – łatwiej i taniej było ściągnąć tam gdzieś z boku i każdy patrzył, żeby jakoś żyć. Od tamtej pory dużo się w mojej okolicy pobudowało. Przedtem to ziemię wszyscy mieli, teraz nie ma żadnej ziemi, wszystko zabudowane. Ja jeszcze hoduję krowy, bo to się opłaca i dla zdrowotności trzeba coś robić. Mam tych krówek 10, dają mleko. Po mnie nie będzie miał kto się tym zająć.

Bogdan Małek zajęty pracą i rodziną nie pamięta tzw. ważnych ludzi lat 50., 60 czy 70, którzy budowali Gorzów i coś dla niego znaczyli, takich, o których się pisało w gazetach.
– Wtedy nie kupowałem gazet, bo nie było pieniędzy, a że od 1945 r. wychodziła „Ziemia Gorzowska”, nawet nie wiedziałem. Nie pamiętam jakichś wyjątkowych wydarzeń ze swojego życia poza śmiercią Stalina czy pochodami pierwszomajowymi – podsumowuje.

Zapytany, co zostawił po sobie w Gorzowie, odpowiada:
– Pracowałem na Elektrociepłowni, jak ją budowali. Na piaskowni, gdzie się czyściło metale, w malarni, a w stolarce budowlanej drzwi robiłem. Potem te drzwi szły do sklepów. Kupowaliśmy je do bloków, z szybą matową i pełne – różne i do łazienek, i do pokoi. Pracowałem przy Przemysłówce. Jak skończyliśmy piwnicę i pierwszą kondygnację, to staliśmy i popijaliśmy piwko. Ciemno było. Ja patrzę, a przez mur widać, że samochód jedzie, bo się światła odbijały, takie były dziury. I mówię, jak jest, a oni, że to specjalnie. No i tak zostało. I oczywiście się trzyma.

– Gdyby cofnąć czas, zmieniłby pan coś w swoim życiu? – pytam na zakończenie spotkania.
– No nie, nic, kurka wodna, bo przecież to co dziadek wie teraz, to tego nie wiedział wcześniej. A zrobiłby to samo, tylko inaczej, gdyby miał doświadczenie, ale musiał uczyć się na błędach. Wiadomo, dzisiaj są książki, Internety, wszystko można obejrzeć, ale to mnie za bardzo nie interesuje. Ja chcę spokojnie żyć, w telewizję popatrzeć albo co innego zrobić.

Tekst i foto Hanna Kaup

30 marca 2026 09:54, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Irena (IP: 79.x.x.7) w dniu 01.04.2026, 22:58 napisał(a):
Pozdrawiam z Sulechowa.
Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Jak wypadamy na tle sąsiadów?
Jak wypadamy na tle niemieckich sąsiadów? Urząd Statystyczny zebrał dane z pogranicza. Ilu Lubuszan pracuje za granicą? Jak wypada nasz rynek ... <czytaj dalej>
Inne spojrzenie na miasto
GUS: W Gorzowie rzeczywiście przebywa ponad 131 tysięcy osób. Nowe badanie pokazuje demografię z innej perspektywy. Ilu mieszkańców naprawdę przebywa w ... <czytaj dalej>
Zobacz, co się zmieni
W związku z organizacją Urodzin Miasta na terenie parku Górczyńskiego planowane jest wdrożenie zmian w organizacji ruchu na ul. Górczyńskiej ... <czytaj dalej>
Ćwiczenia obronne w mieście
Publikujemy komunikat na temat ćwiczeń obronnych w mieście. 29-30 czerwca na terenie Gorzowa Wielkopolskiego zostaną przeprowadzone ćwiczenia z ochrony ludności i ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Graf" Drukarnia Agnieszka Fabisiak

ul. Walczaka 106, Gorzów Wlkp.
tel. 695 434 341
branża: Druk - drukarnie, poligrafia <czytaj dalej>
Nićka Bartłomiej Oprogramowanie Komputerów

ul. Stargardzka 11, Gorzów Wlkp.
tel. 604 403 371
branża: Komputery - oprogramowanie <czytaj dalej>
"Ladies" Sklep Obuwniczy Małgorzata Michoń

ul. Górczyńska 23, Gorzów Wlkp.
tel.
branża: Obuwie - detal <czytaj dalej>

Magda Szymkiewicz w drużynie
Magdalena Szymkiewicz pozostaje w KS AZS AJP Gorzów i w ... <czytaj dalej>
Popiersie dla Irka
W maju minęło pięć lat od śmierci pierwszego prezesa gorzowskiego ... <czytaj dalej>
Ptaki z gorzowskiej woliery
Ptaki z gorzowskiej woliery są w bezpiecznym miejscu. Taką informację ... <czytaj dalej>
Barwna SP12
Szkoła Podstawowa nr 12 nabiera kolorów. Trwa termomodernizacja budynku SP12. Prowadzone ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
«lipiec 2026»
PWŚCPSN
  
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
  
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_admin.jpg
admin ego:
Wszystko jest możliwe
Pałac w Dolsku ma swoją stronę na Wikipedii, własną zatytułowaną „Miejsce z duszą” na https://dolskpalace.eu/, a Fundacja Pałac w Dolsku - Stiftung Schloss Dölzig – na Facebooku. O tym szczególnym ... <czytaj dalej>
Festiwal Roślin
W Gorzowie Wielkopolskim odbywa się Festiwal Roślin. Festiwal Roślin to kolejna <czytaj dalej>
Złap drzewa w kadr
Pasjonujesz się fotografią i kochasz naturę? Weź udział w konkursie <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - p1017191.jpg
admin ego:
Mało ludzi, ale 9 tys. jezior
Nocowaliśmy kilkanaście kilometrów od szwedzkiej granicy, w Graddis. Wróciliśmy tu ... <czytaj dalej>
admin ego:
Okolice Krwawej Drogi
To nie była spokojna noc. Wiatr szarpał namiotem na wszystkie ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Co się dzieje z dzisiejszą młodzieżą?
Mały cesarz z telefonem, czyli jak wyhodować tyrana i dziwić ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Przyszłość polskich truskawek
Czy polskie truskawki znikną z naszych stołów? Do niedawna truskawka była ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_8417:
Świetne zdjęcia i dźwięk oraz gra aktorska. ale film g..no do potęgi ntej.
Intenstellar i Dunkierka był świetny. Znakomity.
A ten <czytaj dalej>
Anonim_2247:
Dobrze, że jest takie stowarzyszenie, które pozwala zachować pamięć o tamtych czasach i historii tych terenów. Historii przeinaczanej teraz. <czytaj dalej>
Anonim_3946:
Wypuścili na wolność pod osłona nocy. Jedna papuzka latała.po fredry później ja przejechał samochód. Ta z dziurą chyba.

Tyle <czytaj dalej>
Anonim_4692:
Swego czasu napisałem niewielki tom o Irku noooi jestem za!
Z.m.p. <czytaj dalej>
Anonim_3792:
Jestem całym sercem za! <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej