
To będzie ósmy biuletyn z cyklu „Łączą nas ludzie i miejsca”. We wtorek 2 grudnia o 13.00 w Urzędzie Stanu Cywilnego odbędzie się spotkanie promocyjne.
Stowarzyszenie św. Eugeniusza de Mazenoda i red.
Hanna Kaup zapraszają na chwilę wspomnień o Gorzowie, jaki pamiętają jego najstarsi mieszkańcy urodzeni jako pierwsi po II wojnie światowej.
Korzystając z gościnności kierowniczki USC
Mirosławy Winnickiej spotkamy się w sali ślubów. Każdy, kto przybędzie, otrzyma biuletyn, będzie mógł zadać naszym bohaterom pytania i porozmawiać o dawnym Gorzowie.
Słodki poczęstunek przygotowała cukiernia Śnieżka, która w tym roku również obchodziła jubileusz, 50-lecia działalności na naszym rynku. Będzie też niespodzianka w wykonaniu uczniów II Liceum Ogólnokształcącego, którzy pojawią się pod opieką polonistki
Anety Gizińskiej-Hwozdyk.
W poprzednich zapowiedziach publikowaliśmy fragmenty rozmów z piątką bohaterów. Dziś
Bogdan Małek i fragment jego wspomnień:
OD SZCZYPIORKU DO KRÓW
Był grudzień. Józef i Marianna Małek oczekiwali pierwszej powojennej Wigilii w polskim Gorzowie. Właśnie zaczynali tu nowy rozdział swojego życia, które przywieźli z Kraśnika w województwie lubelskim. Nowy, z oczekiwanym czwartym dzieckiem – synem. Nadali mu imię Bogdan.
Przyszedł na świat 21 grudnia 1945 r. Zanim został górnikiem, a później rolnikiem z odznaką za osiągnięcia na tym polu, jako niespełna dziesięciolatek na rynku Jerzego sprzedawał szczypiorek i jajka.
– Pamiętam, jak mama szykowała go w pęczki, a ja sprzedawałem. Ale z rolnictwem nie planowałem się wiązać – podkreśla. – Koło domu był kawałek ziemi, to u rodziców się pomagało. A szczerze powiedziawszy, rolnikiem stałem się tylko dlatego, że w pracy nie było dobrej atmosfery. Zrobiłem więc kurs na Strażackiej dla rolników i potem hodowałem świnie. Ziemię dostawało się z urzędu w dzierżawę. Z czasem jeszcze kawałek dokupiłem i tak pomału, pomału, w sumie było jej jakieś 10 hektarów.
DZIECIŃSTWO
Gorzowskie dzieciństwo Bogdana zaczyna się w końcówce ostatniego roku II wojny światowej. Jak wiele dzieci w tamtych czasach i on nie zaznał instytucji żłobka.
– W przedszkolu byłem troszkę, ale jakoś krótko, bo nie pamiętam specjalnie. Na Zawarciu przy kościele Chrystusa Króla była taka ochronka i tam się chodziło. Pierwszego dnia w szkole też nie pamiętam, ale to była podstawówka nr 4 na Grobli. Za to pamiętam nauczycieli: panią Konopelko od prac ręcznych, panią Bułajową, która była później naszą wychowawczynią, chyba od piątej klasy, panią Budzianowską czy panią Rogacewicz.
Zanim Bogdan zacznie cokolwiek pamiętać, a potem decydować o swoim życiu, jego los spoczywa w rękach rodziców. Kiedy przybyli do Gorzowa z Lubelszczyzny, nie od razu osiedlili się na ulicy Koniawskiej.
– Nie, jak mi wiadomo, to najpierw mieszkali tutaj jak jest stary dom towarowy obok prezydium – mówi 80-letni dzisiaj Bogdan Małek. – Tu była uliczka, w lewo się jechało na Dzieci Wrzesińskich. A przez Wełniany Rynek szły tory tramwajowe, ale ja tego nie pamiętam. Wiem, bo mama mówiła, że mieszkali tam, zanim się przeprowadzili na Koniawską.
Tekst i foto Hanna Kaup
Próby syren
W czwartek (11 grudnia) w godzinach 12:00-12:30 na terenie Gorzowa Wielkopolskiego zostanie przeprowadzona głośna próby syren alarmowych.
W trakcie treningu zostaną ...
<czytaj dalej>Sejmik za powołaniem samorządowej spółki transportowej
Radni województwa podjęli uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na powołanie jednoosobowej spółki Województwa Lubuskiego pod firmą Lubuski Transport Publiczny sp. ...
<czytaj dalej>Najpierw Broszko, teraz Wróbel - obaj zrezygnowali
Publikujemy oświadczenie byłego już prezesa Stali Gorzów Dariusza Wróbla.
Drodzy Kibice, Sponsorzy, Przyjaciele, Koledzy i Ludzie Stali Gorzów.
W mijającym roku przyszło ...
<czytaj dalej>O relacjach polsko-niemieckich
2 grudnia 2025 r. marszałek Sebastian Ciemnoczołowski spotkał się z konsulem generalnym Niemiec Martinem Kremerem w celu omówienia najważniejszych wspólnych ...
<czytaj dalej>