
Słyszeliście kiedyś o krainie Finnveden? My też nie. Dopiero pobyt w Annerstad otworzył nam na nią oczy. Można powiedzieć, że znajdujemy się teraz w samym jej centrum.
Prastare Finnveden było jednym z tzw. „małych krajów” (små land), z których z czasem powstała Smålandia. Istniało od epoki żelaza po średniowiecze, kiedy utraciło odrębność polityczną i zostało włączone do rozwijającego się Królestwa Szwecji, ale jego nazwa przetrwała w dokumentach królewskich, kościelnych i prawnych, a nawet na kilku kamieniach runicznych. Jeden z nich, datowany na ok. 1000 r. n.e., oglądaliśmy nie dalej jak wczoraj w Replösie koło Ljungby.
Co ciekawe, wymienieni na nim Astrad i Götrad nie byli wojownikami ani bohaterami sag. To ojciec i syn. Są znani wyłącznie z tej jednej inskrypcji runicznej, gdzie występują jako odalmani, czyli wolni rolnicy z własną, odziedziczoną po przodkach ziemią. W pobliskim Ljungby mają nawet swój pomnik i to jest w ich historii najbardziej niezwykłe. Chociaż samo Ljungby powstało dopiero w XIV w., a prawa miejskie uzyskało w 1936 r., Astrad i Götrad są pierwszymi znanymi z imienia mieszkańcami.
W okolicach znajdziecie wyjątkowo dużo kurhanów i cmentarzysk z epoki żelaza. Co i rusz trafiany na kamienie runiczne, a każdy z nich dokładnie oznaczony. Historia jest tu dosłownie na wyciągnięcie ręki, a Finnveden, chociaż od wieków nie istnieje jako jednostka administracyjna, nadal jest ważnym elementem lokalnej tożsamości.
Wśród prehistorycznych pamiątek są też znacznie młodsze, nie mniej ciekawe. Należy do nich Brudstenen z Hamnedy, czyli Kamień Panny Młodej.
To bardzo interesujący relikt dawnych obrzędów weselnych, jeden z nielicznych zachowanych do dziś.
Ustawiano je specjalnie przed wejściem do kościoła albo cmentarza otaczającego świątynię. Po zakończeniu ceremonii ślubnej służyły nowożeńcom (lub tylko pannie młodej) jako miejsce, na którym mogli się zaprezentować wszystkim gościom. Dziś nazwalibyśmy je strefą do zdjęć.
W Hamnedzie zwyczaj był jeszcze bardziej niezwykły, ponieważ zachowały się przekazy, że para młoda wjeżdżała na kamień konno. Tamtejszy Brudstenen był wykorzystywany jeszcze w drugiej połowie XIX w., podczas gdy większość z nich była już w tym czasie usuwana lub służyła jako materiał budowlany w czasie remontów świątyń.
Ten nietypowy głaz aż prosił się o opisanie nie tylko dlatego, że jest mało znaną ciekawostką. Wczoraj świętowaliśmy w rodzinnym gronie 19. rocznicę ślubu Patrycji i Łukasza, więc skojarzenie pojawiło się samo.
Maria Gonta
foto Gontowiec Podróżny
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Diecezjalne dożynki
Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie i Diecezjalne Duszpasterstwo Rolników zapraszają na święto dziękczynienia Bogu za otrzymane plony. Jak ...
<czytaj dalej>Wytchnienie dla opiekunów
Opieka dla bliskich, chwila wytchnienia dla opiekunów. Trwa nabór do programu.
Opieka nad bliską osobą z niepełnosprawnością to ogromne zaangażowanie i ...
<czytaj dalej>Apel o rozwagę
Wysokie temperatury podczas wakacji zachęcają do wypoczynku nad wodą. Niestety, każdego roku dochodzi do wielu tragicznych zdarzeń, którym można było ...
<czytaj dalej>Znów zmiany w okolicach ronda
Przypominamy, że w piątek (31 lipca br.), zostanie wprowadzony kolejny etap organizacji ruchu związany z przebudową ronda Barlineckiego. Jak informuje ...
<czytaj dalej>