
Z Grytan, gdzie spędziliśmy dwie ostatnie noce, mieliśmy niedaleko do Brunflo kyrka. Do tego kościoła trzeba przyjechać specjalnie, bo leży na uboczu. Zrobiliśmy to i nie żałujemy.
Średniowieczna świątynia była największym kościołem Jämtlandii. Obecny budynek pochodzi z XVIII w., ale zachował romańską chrzcielnicę z przełomu XII i XIII w., wykonaną przez mistrza Sighrafa.
Stojąca obok niemal 30-metrowa wieża ma prawie 900 lat. Dawniej uważano ją za obronny kastal, dziś przyjmuje się, że służyła do przechowywania biskupiej dziesięciny.
Warto było też zboczyć do plenerowego Gusta Stenmuseum, urządzonego w dawnym kamieniołomie i opowiadającego o geologii regionu oraz historii miejscowego kamieniarstwa.
Przy Näs kyrka podziwialiśmy kolejne kyrkstallar, czyli kościelne stajnie. Każda rodzina miała własny boks dla jednego lub dwóch koni oraz schowek na uprząż i siano. Zimą te domki były niemal równie ważne jak sam kościół.
Najwięcej czasu spędziliśmy jednak przy muzykalnych krowach. Pasły się obok kościelnych stajni, ale kiedy Magdalena puściła im ze smartfona muzykę Mozarta, natychmiast wszystkie podniosły głowy. Stały zasłuchane w równym szeregu, a kiedy koncert się skończył, wyraźnie protestowały głośnym muczeniem.
Z kolei Hackås kyrka, najbardziej na północ wysunięty zachowany romański kościół apsydowy w Szwecji, dosłownie nas zachwycił. Romańska apsyda, freski z początku XVII w. i rokokowa przebudowa sprawiają, że niemal każda ściana opowiada historię innej epoki. Najstarsze malowidła przedstawiają męczeństwo św. Małgorzaty Antiocheńskiej, a kościół leży przy szlaku św. Olafa do Trondheim. Całości dopełnia wolno stojąca drewniana dzwonnica z około 1770 r. (klockstapel).
Równie ciekawą gontową dzwonnicę zobaczyliśmy później przy Svegs kyrka, już w Härjedalen, niewielkiej prowincji historycznej w środkowej Szwecji. Niestety, tutejsze kościóły są otwarte tylko do 16:00, więc wnętrza nie udało nam się zobaczyć, za to po raz pierwszy widzieliśmy ażurowe napisy na kalenicy. Podobno są charakterystyczne dla Härjedalen i części Dalarny, kolejnej krainy historycznej, do której zmierzamy.
W ogóle ciągle coś tu widzimy lub robimy po raz pierwszy. Nigdy wcześniej na przykład nie korzystaliśmy z vattenkiosku, czyli punktu poboru wody. W niewielkiej metalowej szafce znajdują się przyłącza dla cystern i osobny kranik z bezpłatną wodą pitną oznaczoną jako "dricksvatten".
Na zakończenie dnia odwiedziliśmy jeszcze Träbjörnen - największego drewnianego niedźwiedzia świata, który stoi sobie spokojnie niedaleko kościoła w Sveg i przypomina, że w okolicznych lasach lepiej nie spać na dziko, bo misiów tutaj bardzo dużo.
Ma około 13 m wysokości, waży 80 ton i powstał z tysięcy desek połączonych około 600 tys. gwoździ. W jego wnętrzu znajdują się trzy kondygnacje, ale wejść można tam tylko przy wyjątkowych okazjach.
Maria Gonta
Foto Gontowiec Podróżny
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Diecezjalne dożynki
Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie i Diecezjalne Duszpasterstwo Rolników zapraszają na święto dziękczynienia Bogu za otrzymane plony. Jak ...
<czytaj dalej>Wytchnienie dla opiekunów
Opieka dla bliskich, chwila wytchnienia dla opiekunów. Trwa nabór do programu.
Opieka nad bliską osobą z niepełnosprawnością to ogromne zaangażowanie i ...
<czytaj dalej>Apel o rozwagę
Wysokie temperatury podczas wakacji zachęcają do wypoczynku nad wodą. Niestety, każdego roku dochodzi do wielu tragicznych zdarzeń, którym można było ...
<czytaj dalej>Znów zmiany w okolicach ronda
Przypominamy, że w piątek (31 lipca br.), zostanie wprowadzony kolejny etap organizacji ruchu związany z przebudową ronda Barlineckiego. Jak informuje ...
<czytaj dalej>