
W nocy zwinęli nam asfalt na drodze do Boden i to prawie na całej długości trasy. Co kawałek czekał na nas ruch przemienny, a że odcinki są długie, zawsze kolumnę prowadził följebil, czyli pojazd pilotujący. Dzięki takiemu systemowi, żaden cwaniaczek nie mógł wyrwać się do przodu. Nawet mi się to podobało.
W końcu dotarliśmy do celu, a Boden to naprawdę ciekawe miasto. Przez większą część XX w. było jednym z najlepiej strzeżonych miejsc w Szwecji. Do 1996 r. na wszystkich prowadzących do niego drogach stały znaki zakazujące wjazdu. Obcokrajowcy potrzebowali więc specjalnego zezwolenia, a i to tylko do części Boden.
Skąd takie obostrzenia? Ano stąd, że Boden było najważniejszym miastem-twierdzą Szwecji. W latach 1900-1916 wykuto w okolicznych skałach pięć dużych fortów, powstały też setki mniejszych schronów, baterii artyleryjskich i umocnień.
Później, w czasie zimnej wojny potężna Bodens Fästning (Twierdza Boden) miała zatrzymać ewentualny atak ze wschodu. Odwiedziliśmy najsłynniejszy i najlepiej zachowany z jej fortów.
Rödbersgfortet powstał w latach 1903-1908 na szczycie wzgórza Rödberget. Skałę rozbijano, wiercąc otwory ręcznie i wysadzając ją dynamitem. Większa część urobku została wykorzystana do budowy koszar w Boden, resztę celowo zrzucono ze zbocza, tworząc dodatkową przeszkodę dla potencjalnego napastnika.
W wydrążonej górze są zaskakująco wysokie i szerokie korytarze, spore koszary z szeregami piętrowych łóżek dla żołnierzy, duża kuchnia, magazyny żywności i amunicji, elektrownia, studnia o 200 m głębokości, stanowiska dowodzenia, pomieszczenia techniczne i windy amunicyjne, prowadzące do wież działowych. W fosach ukryto stanowiska dział i karabinów maszynowych.
Przez 45 min. wędrowaliśmy po zakamarkach fortu ze szwedzkim przewodnikiem. Wprawdzie nie rozumieliśmy kompletnie nic, ale i tak było warto. Ze szczytu fortecy rozciąga się wspaniały widok. Chodzą słuchy, że przy dobrej pogodzie można stąd dostrzec nawet oddaloną o 30 km Luleę.
W samym Boden obejrzeliśmy Överluleå kyrka i przespacerowaliśmy się po najmłodszym z dotychczas odwiedzonych miasteczek kościelnych. Powstało na początku XIX w. Do dziś zachowały się 32 odrestaurowane kyrkstugi - są w nich kawiarnie i sklepiki z rękodziełem. Niektóre domki można wynająć na nocleg. Największy dom o niespotykanym kształcie to dawny tingshus (budynek sądu). Pełnił tę funkcję przez niemal 100 lat (do 1932).
Wieczorem się rozpadało. Trochę szkoda, bo nocowaliśmy na farmie Swedish Lapland Alpaca - jak sama nazwa wskazuje - w towarzystwie alpak, rasowych kur, przyjacielskiego husky i głuchego kota.
Dziś za to śpimy już za Kręgiem Polarnym, na naprawdę wypasionym kempigu (zwłaszcza z punktu widzenia Marceliny).
Maria Gonta
Foto Gontowiec Podróżny
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Całodzienne próby syren alarmowych
W związku z Zarządzeniem nr 22 Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 8 lipca 2026 roku w sprawie przeprowadzenia ...
<czytaj dalej>Oświadczenie policji w sprawie śmierci kobiety
Publikujemy oświadczenie Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim w sprawie zdarzenia z dnia 14 lipca 2026 roku.
We wtorek (14 lipca), ...
<czytaj dalej>Jak wypadamy na tle sąsiadów?
Jak wypadamy na tle niemieckich sąsiadów? Urząd Statystyczny zebrał dane z pogranicza.
Ilu Lubuszan pracuje za granicą? Jak wypada nasz rynek ...
<czytaj dalej>Inne spojrzenie na miasto
GUS: W Gorzowie rzeczywiście przebywa ponad 131 tysięcy osób. Nowe badanie pokazuje demografię z innej perspektywy.
Ilu mieszkańców naprawdę przebywa w ...
<czytaj dalej>