
Bari jest podobno miastem z największą w całej Italii liczbą słonecznych dni w roku. Dziś absolutnie tego nie odczuliśmy. Skoro jednak zaplanowaliśmy historyczno-kulinarny spacer po Bari Vechia (czyli tutejszej starówce), żaden deszcz nie mógł nas przestraszyć. Trzeba przyznać, że łatwo nie było, bo woda leje się tu z rynien bezpośrednio na chodniki, a studzienki nie kwapią się jej odbierać, więc zwyczajnie brodzi się w jednej wielkiej kałuży.
Mieliśmy nadzieję przeczekać najsilniejszy opad w Castello Svevo (Zamku Normandzko-Szwabskim), niestety był zamknięty. Dla naszej historii to ważne miejsce, bo w jego komnatach zakończyła życie królowa Bona, otruta przez zaufanego dworzanina Jana Wawrzyńca Pappacodę. Zamczysko robi wrażenie nawet z zewnątrz – jest masywne, otoczone szeroką suchą fosą, ma kilka solidnych wież.
Stojąc pod jego murami rozmawialiśmy chwilę o sumach barskich (inaczej zwanych neapolitańskimi), które mogły być przyczyną śmierci Bony, bo przecież łatwiej było ją zgładzić, niż spłacić dług (chodzi o 430 tys. dukatów w złocie pożyczonych hiszpańskiemu monarsze Filipowi II Habsburgowi). Echa tej nieszczęsnej pożyczki dźwięczą w ludowym powiedzeniu o dwóch babach, co Polskę okradły: jedną była rzeczka Baba, która zatopiła kopalnie srebra pod Olkuszem, a drugą królowa Bona. Dodam, że zwrotu wierzytelności nie uzyskano do dziś.
Spod zamku, przez Uliczkę Makaronową (Strada delle Orecchiette), ruszyliśmy w kierunku katedry św. Sabina. Pomimo deszczu nonna (babcia) o imieniu Lina cierpliwie wygniatała z makaronowego ciasta maleńkie ni to uszka, ni miseczki (orecchiette). Jak można się domyślić, nie wyszliśmy stamtąd z pustymi rękami, a po powrocie do domu ugotowaliśmy to makaronowe cudo i zjedliśmy z sosem pomidorowym. Bardzo nam smakowało.
Do katedry św. Sabina (jedyny kościół na starówce z imponującą wieżą) udało nam się wejść dosłownie kwadrans przed zamknięciem. Zdążyliśmy zaledwie rzucić okiem na surowe wnętrze z romańską kazalnicą i pięknym cyborium (daszek nad ołtarzem wsparty na kolumnach) oraz przeciekawą 18-segmentową rozetą, która jest główną bohaterką odbywającego się co roku spektaklu światła. W dniu przesilenia letniego ok. godz. 17:00 przechodzące przez nią promienie słoneczne padają na identyczną mozaikową rozetę na podłodze nawy głównej.
W Panificio Santa Rita – legendarnej piekarni – nabyliśmy nie mniej legendarną focaccię barese, pachnącą, gorącą i tak pyszną, że spałaszowaliśmy ją natychmiast i wróciliśmy po kolejną porcję, a potem z nowymi siłami ruszyliśmy do Bazyliki św. Mikołaja, biskupa z Myry. Opowieść o tym, jak jego szczątki znalazły się w Bari jest długa, więc zostawiam ją na później. Dziś tylko kilka słów o wnętrzu świątyni, gdzie za ołtarzem głównym z najstarszym w Apulii cyborium stoi mało widoczny marmurowy tron opata Eliasza z XI w., a za nim wspaniały grobowiec zmarłej w 1557 r. Bony Sforza. Królowa długo musiała na niego czekać. Powstał dopiero w latach 1589-93 na zamówienie i z funduszy jej córki Anny Jagiellonki. Szkoda tylko, że nie można podejść do niego bliżej.
Wielka romańska krypta, w której jest pochowany biskup Mikołaj, była budowana w latach 1087-89. To naprawdę szczególne miejsce. Tu, wewnątrz katolickiego kościoła, znajduje się otwarta w 1967 r. kaplica prawosławna, a obok grobu św. Mikołaja wisi uniflamma – lampa oliwna w kształcie karaweli symbolizująca „jedność dwóch płuc chrześcijańskiej tradycji” (jeden płomień łączy oba jej skrzydła).
Krypta wsparta jest na 26 kolumnach, a każda z nich ma inny kapitel. Z boku stoi jeszcze jedna. Jest mniejsza od pozostałych i uważana za cudowną. Podobno wędrowała za św. Mikołajem najpierw z Rzymu do Myry, a potem z Myry do Bari. Uważa się, że ma moc uzdrawiającą, pewnie dlatego jest dosłownie obsypana drobno zapisanymi karteczkami. Miejska legenda mówi, że obejście jej dookoła gwarantuje szczęście pannom marzącym o zamążpójściu, ale dziś nie da się tego zrobić, ponieważ stoi w kąciku, blisko ściany i absolutnie nikt się tam nie przeciśnie.
To jeszcze nie wszystkie barijskie przygody, ale dziś padam już na twarz. Będzie ciąg dalszy.
Tekst i foto Maria Gonta
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Ważne informacje
W związku z bardzo dużą liczbą deklaracji, które wpłynęły do jednostki Miejskie Odpady Komunalne oraz z uwagi na fakt, że ...
<czytaj dalej>Jak oceniasz lubuską kulturę
Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego oraz zespół badawczy złożony z pracowników Uniwersytetu Zielonogórskiego zachęca do udziału w badaniu, które jest częścią ...
<czytaj dalej>Rozmowa zamiast milczenia
Rozmowa zamiast milczenia. 23 lutego Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją.
Depresja to jedna z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych XXI wieku. W Polsce ...
<czytaj dalej>Policja wciąż poszukuje
Policjanci prowadzą poszukiwania 26 letniej kobiety - Angeliki Jastrzębskiej.
Ostatni raz widziana była w niedzielę 15 lutego 2026 roku około godziny ...
<czytaj dalej>