
Już wiecie, że naszym wczorajszym dniem całkowicie zawładnął karnawał w Putignano, ale zmęczenie mnie pokonało, więc opis tych bajecznie kolorowych cudów zostawiam na później. Dziś też było przeciekawie, bo białe domki z okrągłymi szarymi dachami w kształcie stożka wydają się szalenie egzotyczne. Wyglądają tak bajkowo, że gdyby pomalować je na niebiesko, mogłyby w nich zamieszkać Muminki.
Domki noszą nazwę trulli i jest ich w Apulii naprawdę sporo. Widać je w sadach i gajach oliwnych, gdzie służyły i służą jako tymczasowe schronienia lub podręczne magazyny. Najczęściej stawiane są na planie koła (z lokalnego kamienia wapiennego), a ich układane bez żadnej zaprawy spiczaste dachy utrzymują się w całości jedynie dzięki własnemu ciężarowi. Już kilka wieków temu budowano je także z przeznaczeniem na mieszkania. W tym przypadku największą rolę odgrywała ich tymczasowość – ponieważ bardzo łatwo można było rozmontować kawałek lub nawet cały dach, traktowano je, jakby były niedokończone. Tym sposobem unikano płacenia podatku.
Już pojedynczy trullo wygląda intrygująco. A teraz wyobraźcie sobie spore skupisko takich domków wspinających się ku górze wzdłuż poplątanych uliczek. Do tego kłującą w oczy biel ich ścian, szare kapelusze dachów, kolorowe kwiaty, wyślizganą przez lata kamienną nawierzchnię. Takie właśnie jest Alberobello.
Dla przeciwwagi odwiedziliśmy też błękitną starówkę Casamassimy. Nie jest duża, za to wyróżnia się nietypową dla południa Włoch barwą ścian i wyjątkową dbałością o szczegóły. Dlaczego tutaj tak niebiesko? Tak naprawdę nie do końca wiadomo. Próbują to wyjaśniać miejskie legendy. Najpopularniejsza z nich mówi o zawierzeniu miasteczka Matce Boskiej. Jej niebieski płaszcz miał uchronić mieszkańców przed skutkami zarazy. Inna przypisuje kolor azzurro wodzie, w której miejscowe kobiety płukały odzież po praniu. Podobno specjalnie barwiły ją na niebiesko, by w ten sposób zapobiec żółknięciu ubrań. Tej samej wody miały używać później do mycia ścian. Barwnik musiał być wyjątkowo trwały.
Casamassima leży raptem 20 km od Bari. Warto poszwendać się po centro storico (starym mieście) w poszukiwaniu niebieskości. Jeszcze jednym powodem, dla którego trzeba odwiedzić błękitne miasteczko, jest usytuowany w jego pobliżu Polski Cmentarz Wojskowy z lat 1944-1946. Pochowano na nim ponad 400 żołnierzy poległych w kampanii adriatyckiej lub zmarłych w szpitalach w Casamassima, Bari i Neapolu. Są wśród nich żołnierze spod Monte Cassino, są lotnicy eskadry z Brindisi. Do sierpnia 1971 r. spoczywały tu również szczątki mjra Henryka Sucharskiego (1 września 1791 został pochowany na Westerplatte).
Tekst i foto Maria Gonta
foto Hanna Kaup
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Ważne informacje
W związku z bardzo dużą liczbą deklaracji, które wpłynęły do jednostki Miejskie Odpady Komunalne oraz z uwagi na fakt, że ...
<czytaj dalej>Jak oceniasz lubuską kulturę
Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego oraz zespół badawczy złożony z pracowników Uniwersytetu Zielonogórskiego zachęca do udziału w badaniu, które jest częścią ...
<czytaj dalej>Rozmowa zamiast milczenia
Rozmowa zamiast milczenia. 23 lutego Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją.
Depresja to jedna z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych XXI wieku. W Polsce ...
<czytaj dalej>Policja wciąż poszukuje
Policjanci prowadzą poszukiwania 26 letniej kobiety - Angeliki Jastrzębskiej.
Ostatni raz widziana była w niedzielę 15 lutego 2026 roku około godziny ...
<czytaj dalej>