
W taką zimę, jak tegoroczna, dobrze jest wyskoczyć bodaj na kilka dni w nieco cieplejsze okolice. Apulia, zwana obcasem włoskiego buta, pasuje na taki wypad idealnie, dlatego wczoraj po południu wylądowaliśmy w Bari i założyliśmy tu bazę na najbliższy tydzień. Pomysłów na zwiedzanie mamy mnóstwo. Jak dwa razy dwa jest cztery, wszystkich nie uda się zrealizować. To jedyny pewnik, reszta to żywioł.
Po porannym ciepłym deszczyku (jaka to miła odmiana po gorzowskiej ślizgawicy) i z przyjemną perspektywą temperatury w granicach 19-20°C, wyruszyliśmy w kierunku Polignano a Mare. W planie było jeszcze Monopoli i Cisternino, dzień jednak okazał się za krótki. Monopoli odłożyliśmy na inny dzień. Wrażeń mamy tyle, że dokładne ich opisanie zajęłoby wiele stron, więc dziś tylko skrót, a więcej szczegółów już po powrocie (i to w odcinkach).
Centro storico (stare miasto) w Polignano a Mare posadowiło się na klifie podziurawionym jaskiniami niczym szwajcarski ser. Tu naprawdę jest się czym zachwycać. My zapamiętamy miasto przede wszystkim z jego niesamowitych tarasów widokowych (z mostem Ponte Borbonico na czele), ogromnie kamienistej plażyczki (Lama Monachile) wciśniętej w wąwóz dawno już wyschniętej rzeki, klimatycznych uliczek o nawierzchniach z wyślizganych głazów (jeden akrobatyczny ślizg już zaliczony), katedry (bodaj jedyny kościół, do którego zajrzeliśmy), ekspresyjnego pomnika Domenico Modugno, no i oczywiście z naszych kulinarnych zachwytów: panzerotti i caffé specjale oraz trójkolorowych lodów.
Wyraźnie widać, że sezon turystyczny jeszcze się nie rozpoczął, bo na panzerotti czekaliśmy w niezbyt niedługiej kolejce w kultowym barze La Rotellina, przyglądając się jak powstają. To genialne w smaku pierogi w kształcie sporego półksiężyca, w podstawowej wersji nadziane mozzarellą oraz pomidorami, smażone w głębokim tłuszczu tuż przed podaniem. Jeden naprawdę wystarczy, żeby się najeść. Są przepyszne! Całkowicie podbił nasze serca także kawowy specjał z Polignano – aromatyczny czarny napój podawany ze świeżą skórką cytryny, likierem amaretto i śmietanką. Nasze kubki smakowe śpiewały! Naprawdę.
Zdecydowanie zabrakłoby nam czasu na późniejsze zwiedzanie i Monopoli, i Cisternino, wybraliśmy więc drugą miejscowość (do Monopoli mamy bliżej, jeszcze zdążymy). Skusił nas przydomek „miasto huśtawek”.
No cóż. Nadreptaliśmy się do oporu po przecudnych uliczkach, plącząc się po malowniczym labiryncie wte i wewte (zachwyt absolutny), ale huśtawek nijak zlokalizować nie mogliśmy. Zaczepiliśmy kilku tubylców. Idąc wskazanym przez nich tropem, nie znaleźliśmy nic. Dopiero trzeci z panów wyłożył łamaną angielszczyzną, że huśtawek już nie ma, były tutaj tylko przez jedno lato, rok po pandemii, potem je zdemontowano. Ogromna szkoda! Zachowały się tylko na zdjęciach nielicznych szczęśliwców, którzy odwiedzili wtedy miasteczko (warto poszperać w Internecie, bo były po prostu cudne).
Mimo to zachęcamy do odwiedzenia Cisternino. Jest absolutnie niezwykłe i mało jeszcze zdeptane przez turystów. Centro storico jest niewielkie, uliczki nadzwyczaj wąskie, z mnóstwem nieoczywistych zaułków (często ślepych) i ogromną liczbą schodów. Żaden architekt nie planował ich układu, główną rolę odegrały tu zwyczajne międzyludzkie relacje.
Jutro ruszamy do Putignano. Tam w najlepsze trwa karnawał. Trzymajcie kciuki, żeby nie padało, bo prognozy nie są zbyt ciekawe.
Tekst i foto Maria Gonta
Foto Hanna Kaup
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Ważne informacje
W związku z bardzo dużą liczbą deklaracji, które wpłynęły do jednostki Miejskie Odpady Komunalne oraz z uwagi na fakt, że ...
<czytaj dalej>Jak oceniasz lubuską kulturę
Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego oraz zespół badawczy złożony z pracowników Uniwersytetu Zielonogórskiego zachęca do udziału w badaniu, które jest częścią ...
<czytaj dalej>Rozmowa zamiast milczenia
Rozmowa zamiast milczenia. 23 lutego Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją.
Depresja to jedna z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych XXI wieku. W Polsce ...
<czytaj dalej>Policja wciąż poszukuje
Policjanci prowadzą poszukiwania 26 letniej kobiety - Angeliki Jastrzębskiej.
Ostatni raz widziana była w niedzielę 15 lutego 2026 roku około godziny ...
<czytaj dalej>