
Spokojny dzień. W 12 godzin pokonaliśmy aż… 150 km. Z farmy, na której spaliśmy, do Morza Północnego mieliśmy w prostej linii tylko kilometr.
Szumiało nam intensywnie całą noc, więc po śniadaniu, na dobry początek, przejechaliśmy plażą kolejne pięć kilometrów (z dostępnych ponad 20), tym razem między Grønhøj a Blokhus.
Szeroka piaszczysta dwupasmówka prowadzi dalej, ale na Blokhus Strand parkowało tyle aut, że nie było szans ich wyminąć. Nic dziwnego - Blokhus to dzisiaj popularny kurort i akurat odbywał się tam rekreacyjny bieg reklamowany jako maraton. Jedną grupę biegaczy mijaliśmy, jadąc plażą, start drugiej oglądaliśmy jako pierwsi w kolejce zatrzymanych samochodów.
Przystanek na ptasim klifie - jak nazywają wapienny 47-metrowy Bulbjerg - to z kolei spojrzenie z wysoka na morski brzeg, spacer ścieżkami po wydmach porośniętych kwitnącymi już wrzosami, oglądanie budowli Wału Atlantyckiego, których mnóstwo zachowało się tu do dziś.
Specjalnie zboczyliśmy też z dalszej trasy, żeby odwiedzić Centrum Testowania Turbin Wiatrowych (Besøgscenter Østerild ved Det Nationale Testcenter for Store Vindmøller). To otwarty w 2012 r. poligon doświadczalny, w którym stoi 9 wysokich turbin wymienianych po testach na inne. My widzieliśmy 150-metrowe kolosy (wcale nie należą do najwyższych), leżące obok niemal 90-metrowe śmigła i największy na świecie dźwig elektryczny.
Centrum dla Zwiedzających (Besøgscenter) jest czynne codziennie. To naprawdę pouczająca wycieczka i warto tam zajrzeć, przejeżdżając w pobliżu.
Kolejny punkt programu to okolice Vigsø, miasteczka znanego miłośnikom Gangu Olsena, bo jeden z okolicznych bunkrów był planem filmowym podczas ich przygód na Jutlandii. Jest tu tych bunkrów sporo. Stoją bezpośrednio na plaży, większość w wodzie. Ja przyglądałam się im z wysoka, reszta ekipy powędrowała do ich podnóży.
Z Vigsø wiąże się ciekawostka o Georgu Washingtonie. Podobno sam miał powiedzieć, iż jego najstarszy znany przodek - Hvass - przybył do Ameryki z Jutlandii. Badania językowe wykazały powiązania tego imienia (nazwiska?) z okolicami Vigsø w regionie Thy, co doprowadziło do spekulacji na temat nazwiska byłego prezydenta USA. Teoria głosi, iż od powiedzenia "Hvass in town" (Hvass w mieście) niedaleko już do Washingtona.
Kilka kilometrów przed naszą bazą noclegową przy starym młynie (Aa-Mølle) zatrzymaliśmy się jeszcze przy moście Odessundbroen. Warto tam zajrzeć do kolejnych bunkrów i wjechać windą na Odessundtårnet - wieżę widokową z ciekawą ekspozycją historyczno-geograficzno-biologiczną na każdym piętrze, dlatego w dół warto iść schodami.
Miejscówka noclegowa cudna i niedroga (120 DKK wrzucane do skrzyneczki), ale dopadł nas tu deszcz, więc nie było łatwo z rozbijaniem biwaku. Dziś znowu ma padać. Przetrwamy.
Maria Gonta
Foto Gontowiec Podróżny
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Komunikacja.org odpowiada Marszałkowi
Publikujemy oficjalną odpowiedź stowarzyszenia „Komunikacja.org” z 14 kwietnia 2026 r. na stanowisko Urzędu Marszałkowskiego w sprawie utworzenia dodatkowego lubuskiego punktu ...
<czytaj dalej>Miasto tłumaczy się z konieczności sprzedaży starego budynku MCK
Publikujemy stanowisko miasta w sprawie sprzedaży nieruchomości przy ul. Drzymały.
Zły stan techniczny budynku, wysokie koszty jego modernizacji oraz ograniczone możliwości ...
<czytaj dalej>W piątek wstrzymają ruch drogowy
3 kwietnia (piątek) o godz. 20:00 z Katedry p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wyruszy Droga Krzyżowa.
Uczestnicy procesji przejdą następującymi ulicami: ...
<czytaj dalej>Co z opłatami za odpady
Miasto informuje o systemie opłat za odpady.
Miejskie Odpady Komunalne w Gorzowie Wielkopolskim zakończyły kluczowy etap organizacji nowego systemu gospodarowania odpadami ...
<czytaj dalej>