
Jak przystało na gorącą sobotę, spędziliśmy ją na norweskiej Riwierze. Piękna jest, chociaż plaże ma wąziutkie i jakoś nie bardzo piaszczyste. Mimo to nas urzekła. Białe miasteczka południa Norwegii są po prostu zachwycające. Najpierw jednak wyruszyliśmy do Venneslev, żeby obejrzeć Tømmerrenna – wyglądającą trochę jak akwedukt rynnę do spuszczania drewna.
Ten fascynujący zabytek techniki powstał w latach 50. XX w. i służył transportowi kłód do czasu, aż definitywnie przejęły go ciężarówki. Drewno od wieków transportowano wodą, ale kiedy na rzece Otra wybudowano elektrownię Steinsfossen, transport drewna na jednym z jej odcinków stał się niemożliwy ze względu na brak odpowiedniego przepływu wody. Wyłączony z użytkowania w latach 70. czterokilometrowy drewniany ślizg jest obecnie atrakcją turystyczną. Początkowo planowano jego zburzenie, ale w 1984 r. przejęła rynnę fundacja, która za kwotę równą kosztom rozbiórki, dokonała renowacji budowli. Dziś można jej dnem bezpiecznie spacerować. Na trasie są mostki linowe i nawet niewielkie tunele (najdłuższy ma ok. 70 m), w których dorosła osoba musi się poruszać na ugiętych nogach.
GPS poprowadził nas skrótem, który w pewnym momencie okazał się zamknięty dla pojazdów czterokołowych i trzeba było wracać, ale nie żałujemy, bo na trasie tego skrótu spotkaliśmy kolejkę muzealną Setelsdaldbanen. Na stacyjce w Røyknes zgrabny, wypucowany parowozik nabierał właśnie wody do zbiorników i co jakiś czas widowiskowo popuszczał parę.
Eleganckie wagoniki czekały spokojnie na sąsiednim torze, skorzystaliśmy więc z okazji, by zajrzeć i do nich. Przetaczając parowozik na drugi koniec pociągu, panowie maszyniści zebrali spory bukiecik jagodowych krzaczków obwieszonych granatowymi owocami, a potem wręczali te gałązki dzieciom. Marcelina też dostała.
Setelsdaldbanen to kolejka wąskotorowa (1067 mm) kursująca dziś na ośmiokilometrowym odcinku pomiędzy stacjami Grovane a Røyknes. Jest fragmentem otwartej w 1896 r. linii z Kristiansand do Byglandsfjord. Zamknięto ją w 1962 r., ale już dwa lata później otwarto pierwszą w Norwegii kolej muzealną, o którą dbają wolontariusze z fundacji Przyjaciele Setelsdaldbanen. Kiedy stwierdziłam, że GPS wpuścił nas w maliny, ale odkupił swoje winy, Bodek zareagował: „Jakie maliny? Jagody raczej”.
Kolejnymi punkami wczorajszej trasy były już nadmorskie miasteczka na południowym krańcu Norwegii. Wybraliśmy tylko kilka, bo żeby zobaczyć wszystkie, pewnie musielibyśmy zostać tu do jesieni. Do Grimstad zwabił nas Henryk Ibsen, który w tym mieście studiował farmację i pracując jako asystent w miejscowej aptece, napisał swoją pierwszą sztukę „Katylina”.
Nie mogliśmy też zostawić z boku Arendal, bo przecież właśnie to miasteczko w zostało pewnym stopniu zwizualizowane w „Krainie Lodu" jako bajkowe Arendelle. Oglądaliśmy je z spod szklanej wieży na punkcie widokowym, zajrzeliśmy także w okolice portu. W Arendal pomału się kończy kilkudniowy folkowy festiwal Nordlek (Nordisk folkedans- og folkemusikkfestival). Nie zdążyliśmy wprawdzie na występy, ale mogliśmy do woli napatrzeć się na wspaniałe stroje ludowe, w których paradowali po ulicach członkowie zespołów.
A do Tvedestrand zajechaliśmy, żeby zobaczyć najwęższy dom w całej Norwegii oraz mnóstwo księgarń i antykwariatów, bo Tvedestrand to największe norweskie miasto książek (Bokbyen). W Arendal
Na nocleg dotarliśmy w pobliże zamkniętego z powodu prac konserwacyjnych mostu Holmfoss nad bystrzami rzeki Lågen. Po raz kolejny kołysał nas do snu szum wody.
Maria Gonta
foto Gontowiec Podróżny
Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
Maria (IP: 178.x.x.89) w dniu 22.07.2024, 08:04 napisał(a): Co za podróż.Jak to wszystko zapamiętać. Piękna relacja i Cysia w kapeluszu.
Anonim_7215 (IP: 82.x.x.82) w dniu 25.07.2024, 08:36 napisał(a): Te codzienne relacje, to dla podtrzymania pamięci, Mario. Inaczej wszystko by się pomieszało. Po tak długiej trasie nawet zdjęcia nie pomagają uszeregować wspomnień. Musi minąć trochę czasu, żeby się wszystko ułożyło
Anonim_1892 (IP: 176.x.x.156) w dniu 25.07.2024, 22:43 napisał(a): Rynna do transportu drewna! Ależ pomysł!
Z.M.P.
Anonim_1584 (IP: 188.x.x.233) w dniu 27.07.2024, 16:35 napisał(a): Rynna do transportu drewna to prawdziwe cudo techniki, a już spacer jej dnem to przygoda sama w sobie.
Ważne informacje
W związku z bardzo dużą liczbą deklaracji, które wpłynęły do jednostki Miejskie Odpady Komunalne oraz z uwagi na fakt, że ...
<czytaj dalej>Jak oceniasz lubuską kulturę
Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego oraz zespół badawczy złożony z pracowników Uniwersytetu Zielonogórskiego zachęca do udziału w badaniu, które jest częścią ...
<czytaj dalej>Rozmowa zamiast milczenia
Rozmowa zamiast milczenia. 23 lutego Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją.
Depresja to jedna z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych XXI wieku. W Polsce ...
<czytaj dalej>Policja wciąż poszukuje
Policjanci prowadzą poszukiwania 26 letniej kobiety - Angeliki Jastrzębskiej.
Ostatni raz widziana była w niedzielę 15 lutego 2026 roku około godziny ...
<czytaj dalej>